czwartek, 8 lutego 2007

Nowe "Miniatury Morskie" (zeszyt 5-6)

Kiedy w moich szczeniackich latach, dałem się, wraz z kolegami z podwórka, porwać modzie na marynistykę, symbolem tej pasji był “Mały Modelarz” i “Miniatury Morskie”. I choć zawsze byłem raczej w ogonie rywalizacji, zarówno na wiedzę o temacie jak i na umiejętności modelarskie, to ta młodzieńcza przygoda pozostawiła we mnie ogromny sentyment do morskich opowieści. Dlatego kiedy na półce w Empiku dojrzałem dwie, zupełnie nowe, książki opatrzone znakiem “Miniatury Morskie”, zakupiłem je nie zastanawiając się ani chwili.

Zanim jeszcze dotarłem do domu, już w autobusie linii miejskiej, zacząłem czytać jedną z nich. Najpierw z niepokojem, ale już po chwili z niecierpliwością, przerzucałem kolejne strony. To jest to – pomyślałem – seria z mojej młodości wróciła i to w naprawdę dobrej kondycji! Jeszcze tego samego wieczoru skończyłem czytać obie książeczki i zacząłem się zastanawiać, skąd wziąć następne.

Nazajutrz, rozpocząłem poszukiwania i okazało się, że nowe “Miniatury Morskie” goszczą na naszym rynku już od października 2006 roku. W tym czasie ukazało się sześć zeszytów opowiadających o morskich zmaganiach z okresów II wojny światowej, wojny secesyjnej, wojny japońsko-chińskiej, wojen napoleońskich i wojny japońsko-rosyjskiej. Kolejnych odsłon cyklu można szukać co trzy tygodnie w punktach sprzedaży RUCHu, Kolportera, Empikach, a także w niektórych księgarniach.

Każda z Miniatur to niewielka (format 12x16 cm), około 60 stronicowa, klejona książeczka. Na miękkich okładkach, królują wspaniałe, kolorowe ilustracje, nawiązujące do zawartości zeszytu. Właściwa treść każdej z pozycji to, opisana przystępnym, żywym językiem, morska opowieść wojenna, wzbogacona rysem historycznym, danymi technicznymi jednostek, różnorakimi zestawieniami, rysunkami i zdjęciami.

Z telefonicznej rozmowy z Dariuszem Piekutowskim, prowadzącym serię “Miniatury Morskie” w Wydawnictwie VIK (czytaj wywiad: “Na Miniaturach się wychowałem...” ), dowiedziałem się, że jednym z powodów reaktywacji serii, była chęć dostarczenia przeciętnemu czytelnikowi przystępnej lektury, przybliżającej i propagującej tematy marynistyczne. W ten sposób wypełniona mogła by zostać luka, jaka na polskim rynku istnieje od czasu, kiedy “stare” Miniatury przestały się ukazywać. W mojej ocenie ten cel został osiągnięty. Ale czy Miniaturom uda się zagościć na dłużej w nowych realiach rynkowych? To zależy już tylko od nas.

Myślę, że miłośnicy tematyki, z przyjemnością sięgną po tą serię i nie potrzeba ich do tego namawiać. Wszystkich innych, chciałbym serdecznie zachęcić do przeczytania choćby jednego zeszytu “Miniatur Morskich”. Takie doświadczenie, może stać się dla was, podobnie jak było to w moim przypadku, drzwiami do niezwykłego świata morskiej przygody.

Miniatury Morskie – zeszyt 5
Rajd pułkownika Doolittle'a
Andrzej Fiett

Książka opowiada o pierwszej połączonej operacji lotnictwa Armii Stanów Zjednoczonych i amerykańskiej Floty Pacyfiku. W kwietniu 1942 roku 16 Zespół Operacyjny U.S. Navy wziął udział w rajdzie na Tokio. W jego wyniku, 16 samolotów bombowych NA B-25 Mitchell, niemal bezkarnie zaatakowało strategiczne cele na wyspach japońskich.

Z Miniatury dowiemy się w jaki sposób doszło do przeprowadzenia tej dość nietypowej, jak na tamte czasy operacji, jak w tajemnicy przed wszystkimi się do niej przygotowywano i w końcu jaki był jej wynik. Ze szczegółami opowiedziano o losach każdej z 16 maszyn, które wystartowały 18 kwietnia z pokładu lotniskowca USS “Hornet”, i ich załóg. Czytelnicy dowiedzą się również co nieco na temat historii powstania samolotów B-25 Mitchell, danych technicznych i późniejszych losów okrętów biorących udział w operacji. Całość wzbogacona jest rysunkami i zdjęciami archiwalnymi.

Książka napisana jest spójnie, daje kompletny obraz operacji i jej bezpośrednich skutków. Przystępny język i dynamiczna narracja powodują, że jest bardzo wciągająca, a jej lektura, zdecydowanie, należy do przyjemności.

Miniatury Morskie – zeszyt 6
36 dni admirała Makarowa
Andrzej Szymczyk

Tytułowe 36 dni, to czas przez jaki dowódcą rosyjskiej Eskadry Oceanu Spokojnego, w czasie wojny japońsko-rosyjskiej, był admirał Stiepan Makarow. Przybywając 8 marca 1904 roku do Portu Artura, miał przed sobą ciężkie zadanie - przygotowanie floty rosyjskiej do walki z Japończykami i uniemożliwienie desantu armii wroga w Korei. Dzięki silnej osobowości Makarowa, jego pomysłowości i ogromnemu doświadczeniu, udało się, z podupadającej eskadry, uczynić siłę zdolną realnie zagrozić flocie wroga.

Lektura książki przybliża postać admirała carskiej marynarki i historię początków końca epoki dominacji carskiej Rosji w Chinach i na Oceanie Spokojnym. Napisana niczym dziennik odliczający ostatnie dni nadziei Rosjan, buduje w czytelniku napięcie, które nie pozwala odłożyć jej przed zakończeniem. Ja sam, po lekturze, miałem ochotę, natychmiast sięgnąć po następną część, zamykającą całą historię, czyli po opowieść o pogromie floty kontradmirała Rożestwienskiego pod Cuszimą. Mam nadzieję, że ten temat, wkrótce zostanie podjęty w nowych “Miniaturach Morskich”.

Zwyczajowo już zeszyt nie może obyć się bez dużej ilości archiwalnych zdjęć, rysunków sylwetek niektórych okrętów, oraz ich charakterystyk.

Sławomir Okrzesik

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS