Uff,
wreszcie go skończyłem. Pierwotnie miałem zamiar malować Bossa na
końcu, ale po powrocie z Niepołomic (tak, wtedy się za niego zabrałem)
miałem dosyć małych figurek i seryjnej roboty, nabrałem więc chęci by
popracować nad pojedynczym modelem. Padło zatem na szefa. Z czasem (i
ochotą) na malowanie było różnie, więc zajmowałem się nim z doskoku, co
było czasem frustrujące, bo znacznie oddalało w czasie perspektywę
ukończenia figurki. Muszę powiedzieć, że z końcowego efektu jestem
zadowolony (tytułem eksperymentu dodałem wycinki tych elementów, które
uważam za najbardziej udane) – w dużej mierze jest to zasługa fluidu
maskującego, którego użyłem do obdrapanych żółtych blach. Podstawka też
wyszła nieźle. Tu byłem pod wyraźnym wpływem prezentowanej na ostatnich
Polach Chwały i opisanej na Zgiełku wspaniałej armii Kartaginy – były
tam podstawki wykończone glinką modelarską. Ja użyłem płytek wykonanych
z tego właśnie materiału.
Ach i jeszcze jedna wstydliwa sprawa.
Właśnie do mnie dotarło, że kilka dni temu minęła d-r-u-g-a rocznica
założenia przeze mnie bloga. Wynik 2 lata = 12 wpisów. Nawet Boss
umiałby do tylu policzyć (Nawet Boss!? Przedefszystkiem Boss! Fkońcu jezdem szefem, nie!?).
Wychodzi średnio 6 wpisów rocznie… Ten rok jest rokiem niezwykłych
wydarzeń: dwie bitwy z Brutalem w ciągu miesiąca (a trzecia na dniach),
Brutal maluje(!) klocek krasnoludów, nie kupuje nowych figurek, myśli o
założeniu bloga… Więc zakończę niezwykłą deklaracją: w ciągu
najbliższego miesiąca napiszę 6 odcinków bloga – wyrabiając tym samym
normę roczną a jeśli się nie uda to niech… Zostaw! Gdzie mi z tym
powerclawem!? Powiedziałem „JEŚLI SIĘ NIE UDA” a nie „TERAZ” o w
mordę…, RAAAAAAAAAAAAAATUUUNKUUUUU!
poniedziałek, 1 lutego 2010
JA jezdem szefem!
Posted by Johnny on 18:03



0 komentarzy:
Prześlij komentarz