poniedziałek, 1 lutego 2010

JA jezdem szefem!

Uff, wreszcie go skończyłem. Pierwotnie miałem zamiar malować Bossa na końcu, ale po powrocie z Niepołomic (tak, wtedy się za niego zabrałem) miałem dosyć małych figurek i seryjnej roboty, nabrałem więc chęci by popracować nad pojedynczym modelem. Padło zatem na szefa. Z czasem (i ochotą) na malowanie było różnie, więc zajmowałem się nim z doskoku, co było czasem frustrujące, bo znacznie oddalało w czasie perspektywę ukończenia figurki. Muszę powiedzieć, że z końcowego efektu jestem zadowolony (tytułem eksperymentu dodałem wycinki tych elementów, które uważam za najbardziej udane) – w dużej mierze jest to zasługa fluidu maskującego, którego użyłem do obdrapanych żółtych blach. Podstawka też wyszła nieźle. Tu byłem pod wyraźnym wpływem prezentowanej na ostatnich Polach Chwały i opisanej na Zgiełku wspaniałej armii Kartaginy – były tam podstawki wykończone glinką modelarską. Ja użyłem płytek wykonanych z tego właśnie materiału.
Ach i jeszcze jedna wstydliwa sprawa. Właśnie do mnie dotarło, że kilka dni temu minęła d-r-u-g-a rocznica założenia przeze mnie bloga. Wynik 2 lata = 12 wpisów. Nawet Boss umiałby do tylu policzyć (Nawet Boss!? Przedefszystkiem Boss! Fkońcu jezdem szefem, nie!?). Wychodzi średnio 6 wpisów rocznie… Ten rok jest rokiem niezwykłych wydarzeń: dwie bitwy z Brutalem w ciągu miesiąca (a trzecia na dniach), Brutal maluje(!) klocek krasnoludów, nie kupuje nowych figurek, myśli o założeniu bloga… Więc zakończę niezwykłą deklaracją: w ciągu najbliższego miesiąca napiszę 6 odcinków bloga – wyrabiając tym samym normę roczną a jeśli się nie uda to niech… Zostaw! Gdzie mi z tym powerclawem!? Powiedziałem „JEŚLI SIĘ NIE UDA” a nie „TERAZ” o w mordę…, RAAAAAAAAAAAAAATUUUNKUUUUU!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS