Ostatni
raz pisałem o tych panach jakieś osiem miesięcy temu. Wtedy to
kończyłem pierwszą partię oddziału. W zasadzie niedługo potem
dokończyłem resztę, ale powstał problem: kompletnie nie miałem pomysłu
na podstawki. Dlatego wojownicy kawał czasu gnili (!) w szufladzie.
Ostatecznie wpadłem na pomysł, którego katalizatorem była glina
modelarska (dzięki niej także Boss orków ma na czym stać). Na
podstawkach wylądowały więc łupki z gliny, trochę „statica” i kałuża
zielonkawego g…, które powstało z mieszanki odpowiednich kolorów i
błyszczącego lakieru. O technice malowania już pisałem, więc nie będę
strzępił klawiatury, buech, buech. Wykorzystałem części z box’u nowych
plastikowych rycerzy, kosę pożyczoną od regimentu zombiaków, i godło
Nurgla używane przez Chaos Marines w 40 millenium.
A po co to
wszystko? Odpowiedź jest starsza niż ten blog, ba starsza nawet niż
cały „Zgiełk”. Wiąże się to z pewną koncepcją, która niestety realnych
kształtów nabiera w chwili, gdy armia chaosu jest już nieodwracalnie
rozbita na trzy części. Ale nic to, sprawę doprowadzę do końca, bo
musicie wiedzieć, że Pan Rozkładu ma wiele sług, zarówno nie z tego,
jak i z tego świata. Do następnego wpisu!
poniedziałek, 8 lutego 2010
Naprzód bracia!
Posted by Johnny on 18:15



0 komentarzy:
Prześlij komentarz