poniedziałek, 1 lutego 2010

Plugawa Kompania

I. Danse macabre

Im dalej szedł na północ tym robiło się zimniej. Małe płatki śniegu zaczęły spadać z nieba. Spojrzał na kilka, które dotknęły jego ciała i natychmiast roztopiły się. Wygnali go. Był wściekły, chociaż i tak zawsze czuł niepowstrzymany gniew, teraz mógł go chociaż precyzyjnie ukierunkować. Właśnie dlatego stał się renegatem. Rada Najwyższa nie mogła więcej znosić jego chaotycznych i destruktywnych działań. Wygnali mnie, Barona! Ech, już nie Barona, przynajmniej według Rady. Zabrali tytuł i pozbawili honoru. Ucierpiała na tym jego duma, a ponieważ jest wielka, więc wielce ucierpiała. Ale on wróci i zemści się, odbuduje swoją potęgę, zbuduje armię i wróci.
- Wrócę! Obiecuję Wam to! – wykrzyknął w pustkę, a jego straszliwy wrzask odbił się echem, płosząc kilka wron, które jakimś cudem znalazły się na tym odludziu.


– Bracia, heh – dodał kpiąco, z obrzydzeniem w głosie.
Zapuścił się już tak daleko, że nawet nie wiedział gdzie jest. Tylko jego czuły węch pozwalał mu wyczuć, że zbliża się do osiedli ludzkich. Tam gdzie są ludzie będą też i trupy, to były zawsze nierozłączne rzeczy. Uśmiechnął się do siebie na tą myśl. Był już straszliwie głodny, wiele dni wędrówki w mrozie i śniegu, bez kęsa pożywienia zaczęło dawać się we znaki. Wiedział jednak, że większość jego „braci” nie przetrwałaby takiej podróży, pewno na to liczyli, ścierwojady. Był silny i wytrzymały jak bestia. Był bestią. 






 Przez białą zawieję zamajaczyły jakieś kształty – Kislev – wypowiedział i przyśpieszył kroku. Jego nowy dom. Nie mógł wejść do miasta  - to była wada wynikająca z jego zalet, bez których by nie przetrwał. Musiał poszukać miejsca, gdzie ludzie przychodzą rzadko, bo nie lubią tam przychodzić. Nawet przy takiej pogodzie szybko wyczuł kierunek, wiedział gdzie iść. Wyczuł też coś więcej. Na cmentarzu było „tłoczno”. Szeroki grymas uśmiechu pojawił się na jego ustach, ukazując straszliwe zęby. Większość ludzi zmartwiałaby na ten widok. Łatwe ofiary, ale jeszcze nie teraz. Musi nabrać sił. Zbliżył się do okropnego, zaniedbanego cmentarzyska. Nie wyglądało na „aktywne” pomyślał zdziwiony. Więc skąd ten zapach, czy jego nos go okłamał? Niemożliwe! Przedzierał się przez rozsypujące i zarośnięte grobowce, szedł w stronę gdzie musiały czekać upragnione „skarby”. Jest! Jego oczom ukazał się straszny widok, wyszczerzył się w uśmiechu, nie dziwił się, że nikogo tu nie było. Przed nim leżał ogromny stos na wpół zgniłych olbrzymich wilków.






Na szczęście w odpowiednim momencie przyszedł niespodziewany mróz i wszystko uroczo zakonserwował. Ludzie i tak nie byli w stanie pogrzebać ubitych wilków w ziemi. Los mu sprzyjał. Wilki wyraźnie nosiły znamiona Chaosu. Kislev jest na tyle blisko Pustkowi, że nietrudno tu o spaczenie. Podszedł bliżej zadowolony. Jego olbrzymie, zdeformowane ciało wyprostowało się. Wzniósł do góry ramiona, których dłonie zakończone były olbrzymimi szponami. Wykrzyknął inkantację. Wydawało się, że nic się nie stało. Nagle ze stosu trupów zaczęły dobiegać okropne chrzęsty i dźwięki przypominające łamanie kości. Wilki zaczęły się ruszać. Obrzydliwe ścierwa, jeden po drugim stawały chwiejnie na nogi, a po chwili stały już na nich pewnie. Z oczu bił zielony trupi blask, a z pysków wydobywała się para, jakby gęsta i o podobnej poświacie. Stworzenia wydobywały z siebie przerażające dźwięki dyszenia, warczenia i skowytów. Wszystko było jakieś nienaturalne, martwe. Wampir wybuchnął głośnym śmiechem – Tańczcie moje słodkie, tańczcie w makabrycznym tańcu nieżycia!





* * *

Odkąd postanowiłem zebrać armię Vampire Counts wiedziałem, że chcę czegoś innego, nietypowego, czegoś, co zaciekawi i zatrzyma wzrok innych graczy. Jednym z powodów nietypowości były też kiepskie modele GW. Było to za czasów, kiedy jeszcze nie było reedycji tej armii i wiele starych figurek mi nie odpowiadało. W nowej edycji pojawiło się trochę ciekawszych modeli, jednak co najwyżej skuszę się na jakichś bohaterów.



Co dalej o kształcie armii? Chciałem żeby była brudna, obtargała, zniszczona. Miała być to armia renegatów i wygnańców, błąkająca się po Starym Świecie. Błąkać się miała na ośnieżonych i zmarzniętych terenach Kislevu. Dziś przedstawię Wam jeden regiment oraz wodza naczelnego tej nieszczęśliwej ferajny. Na czele armii stanął wampir Strigoi. Jest to rasa, czy może bardziej, odmiana wampirów bestii. Trochę bezrozumny, ale bardzo silny fizycznie. Pierwszym oddziałem natomiast jest przedstawiony już w tekście regiment dziesięciu nieumarłych wilków Dire Wolves. Figurki nie są dedykowane pod armię VC, są to wilki armii chaosu z poprzedniej edycji – Chaos Warhounds. Mam nadzieję, że armia się spodoba. W dalszych odsłonach otrzymacie więcej regimentów, więcej zdjęć i trochę więcej historii.

Pomalowane: 11 modeli (5,44%)
Ilość punktów: 190 (5,77%)

Jakub Gowin

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS