czwartek, 4 lutego 2010

Rogaty taboret

Po pierwsze dobra wiadomość dla ‘Lizardmen Slann Mage-Priest’, jak oficjalnie nazywa się jego wielebność: taboret się znalazł, w całkiem dobrym stanie. Szybka akcja skinkowskiej policji i przechwycono niecnych kradziejów a stołek odbito. W zasadzie wyszedł z opresji cało, lekko go tylko zarzuca na skrętach. Dochodzenie, kto był zleceniodawcą, wciąż trwa. Po drugie zła wiadomość dla mnie: kompletnie nie wyszło mi malowanie rogów. Bo slannowski stołek jest całkiem rogaty. Podstawowym błędem jest zbyt niestaranne przejście z ciemniejszego obszaru rogów w jaśniejszy - w tym miejscu estetyka zawodzi. Nie znalazłem jednak determinacji, cierpliwości ani chęci do poprawki. Brzuszysko za duże mam, pewnie dlatego. Po trzecie nie-wiem-jaka wiadomość dla brutala: podmalowałem na żółto powieki, żeby uzyskać ‘focal point - ten jest dla publiki. Drugi, specjalnie dla brutala, namalowałem slangowi tam, gdzie jego plecy kończą swoją szlachetną nazwę… Żartuję Kolego! Dość mojego biadolenia, komentarzy czas.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS