Chciałbym dziś zainteresować was, drodzy czytelnicy, pismem poświęconym historii, które niestety nie jest dostępne w sprzedaży w naszym kraju. Cóż to jednak za problem w dobie internetu, prawda? Magazynem, o którym chce poopowiadać jest “Ancient Warfare”, dwumiesięcznik w języku angielskim, który zawdzięczamy holenderskiemu wydawnictwu Karwansaray BV.
O “Ancient Warfare” usłyszałem po raz pierwszy bodaj dzięki stronie Fanaticus, która przekierowała mnie na stronę poświęconą gazecie: http://www.ancient-warfare.com/. Było to na krótko przed ukazaniem się premierowego numeru, w lipcu bieżącego roku. Niemal natychmiast po przeczytaniu zapowiedzi na stronie internetowej, poczułem, że chcę, choćby na próbę, nabyć tę gazetę. Okazało się, że z zakupem nie ma żadnego problemu, użyłem karty kredytowej i już po chwili zostałem szczęśliwym posiadaczem całorocznej subskrypcji pisma. Byłem bardziej niż szczęśliwy, kiedy okazało się, że z dostawą na mój adres domowy, również nie ma najmniejszego problemu, a stało się to w dniu kiedy w moje niecierpliwe ręce trafił, gorący jeszcze, pierwszy numer “Ancient Warfare”.
Już na pierwszy rzut oka widać, że autorzy podeszli do swojego “dziecka” z dużym zaangażowaniem i poważnie potraktowali swoich czytelników. Pięćdziesiąt dwie strony, pełen kolor, rewelacyjny, błyszczący papier, czytelny układ i te ilustracje! Cena – 8 Euro, niezbyt wygórowana, oczywiście jak na standardy europejskie, bo w Polsce może nieco zniechęcić. Warto być może dodać, że oprócz opłaty za subskrypcję, nie poniosłem żadnych dodatkowych kosztów związanych z transportem, a z moich doświadczeniach modelarskich wiem, ile może kosztować opłata za transport naszych “zabawek” zza granicy.
Autorzy “Ancient Warfare” postanowili, że każdy z numerów pisma będzie miał swój temat przewodni. W pierwszym numerze takim tematem stały się kampanie Gnejusza Juliusza Agrykoli, słynnego namiestnika Brytanii i pogromcy Kaledonii. O historycznym przebiegu kaledońskiej kampanii dowiemy się z pierwszego artykułu, niedługiego, acz przydatnego podczas dalszej lektury.
O tym, dlaczego Agrykola stał się osobą wyróżnioną w swoich czasach i zapamiętaną aż do czasów dzisiejszych dowiemy się z drugiego artykułu, pod wszystko mówiącym tytułem “Tacitu's Agricola”. To właśnie Tacyt bowiem, zięć Agrykoli, uczynił z niego człowieka prawdziwie sławnego. W swoim dziele “Żywot Agrykoli” postawił Agrykole jako wzór rzymskich cnót, wspaniałego polityka i wodza, a przede wszystkim wiernego syna swojej ojczyzny. Autor artykułu w sposób dokładny i ciekawy analizuje powody, dla których dzieło jednego z najsłynniejszych historyków rzymskich powstało i rzuca nowe światło na postać jej głównego bohatera.
Kolejny artykuł szczegółowo bada historię największego zwycięstwa Agrykoli. Bitwa pod Mons Graupius, w której Rzymianie pokonali dwukrotnie liczniejszych, ustawionych na korzystniejszej pozycji Kaledończyków, dowodzonych przez Calgacusa, jest do dziś tematem dyskusji historyków i militarystów. O ile wynik bitwy jest oczywisty, a jej przebieg dość dokładnie zbadany i opisany, to choćby decyzja o wykorzystaniu w bitwie tylko wojsk posiłkowych, z pominięciem rzymskich legionistów, staje się istotną częścią artykułu. Zresztą w jednym z następnych tekstów, mamy możliwość przyjrzenia się dokładnie elitarnym oddziałom posiłkowym złożonym z batawskich wojowników. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że Batawianie byli germańskim plemieniem, zamieszkującym teren współczesnej Holandii, to nie może dziwić duża i szczegółowa wiedza autora artykułu na temat ich zwyczajów, uzbrojenia i miru jakim byli darzeni w rzymskim świecie.
Temat kampanii Agrykoli kończy artykuł poświęcony łączeniu działań lądowych z morskimi, które sprawnie poprowadzone przyczyniły się do sukcesu kampanii kaledońskiej. Autor artykułu odnosi się również do innych historycznych sytuacji, w których Rzymianie używali łodzi czy mostów pontonowych, aby udowodnić, iż mimo licznych porażek, znali oni wartość tego typu działań i posiadali wiedzę wojskową i inżynieryjną przydatną w czasie ich prowadzenia.
Artykułem “Teach yourself how to be a general” (Naucz się sam jak zostać generałem) rozpoczyna się w “Ancient Warfare” bardzo ciekawy cykl, który ocenić ma, czy możliwe jest nauczenie się wszystkiego co niezbędne dla prawdziwego wodza z antycznych podręczników o sztuce wojennej. Na pierwszy ogień idzie podręcznik pod tytułem “Taktyka”, w której opisano w jaki sposób zarządzać falangą macedońską w armii Aleksandra Wielkiego. Skład falangi, formowanie szyku, podstawowe rozkazy, sposób zachowania i funkcje na polu bitwy – tego wszystkiego dowiemy sie z artykułu “The Next Alexander”. Artykuł kończy się zadaniem dla czytelników, którzy po zapoznaniu się z sytuacją pola bitwy pod Gaugamelą, mają tak pokierować falangą, aby zapewnić wsparcie kawalerii Aleksandra, który wbił się klinem pomiędzy perskie wojska, próbując zagrozić królowi Dariuszowi. Już dziś wiemy, że zwycięzcą został George Pittman, którego rozwiązanie problemu znaleźć można na stronie internetowej pisma.
Ostatnie dwa duże artykuły traktują o kolorowych malunkach na nagrobkach antycznych wojowników w Aleksandrii i o rzymskiej armii w Judei, w pierwszym wieku naszej ery. Oba napisane są niezwykle ciekawie i z solidną znajomością tematu. Maleńkim artykułem zamykającym pierwszy numer pisma i wspaniałą klamrą spinającą całość jest krótka notka dotycząca archeologicznego znaleziska, które stało się inspiracją dla autora grafiki zdobiącej okładkę.
Oprócz dużych artykułów, w “Ancient Warfare” można znaleźć też mini recenzje i zapowiedzi książkowych wydawnictw poruszających temat antycznej sztuki wojennej oraz recenzje figur antycznych wojowników.
Podsumowując, warto powiedzieć, że pismo nie jest przeznaczone ani dla historyków ani dla ludzi, którzy szukają tylko leciutkich treści popularnonaukowych. Za to wszyscy fani antycznej sztuki wojennej znajdą tam coś dla siebie, czego zresztą należało się spodziewać znając już tylko tytuł magazynu. Artykuły pisane w sposób przystępny, przez ludzi kompetentnych zachęcają do zagłębiania się w nie, a pomysł z tematem przewodnim dla każdego numeru sprawdził się świetnie, dając czytelnikowi od razu głębszą wiedzę z danego zakresu.
Od razu przyznać się muszę, że już od pewnego czasu jestem właścicielem drugiego numeru “Ancient Warfare” i już po pobieżnym przejrzeniu można zauważyć, że autorzy kontynuują swoją politykę względem pisma i dobrze wiedzą czego chcą. Tematem drugiego numeru jest codzienne życie wojowników w starożytności. Dowiedzieć się można z niego skąd wzięli się Pullo i Worenus, bohaterowie serialu HBO pod tytułem “Rzym”, jak wyglądał dzień żołnierza-obywatela w armiach greckich miast, dlaczego dobrze było być członkiem gwardii pretoriańskiej, a nawet dostaniemy przepisy na polentę i wojskowy chleb, czyli dowiemy się jak wyglądała racja żywnościowa piechura. Będziemy też mogli zostać świadkami bitwy pod Magnezją, oraz nabyć kolejną cenną umiejętność generalską – rozbijanie obozu, z której zostaniemy sprawdzeni w kolejnym konkursie.
Pozostaje mi tylko powiedzieć: bardzo polecam zapoznanie się z “Ancient Warfare”, wszystkim miłośnikom starożytnej sztuki wojskowej. Salve!
Sławomir Okrzesik




0 komentarzy:
Prześlij komentarz