DBA – III/62b – Early Polish – 1201AD -1335AD
Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, dlaczego podpunkt b) armii Wczesnej Polski rozpoczyna się w 1201 roku, ani dlaczego trwa do roku 1335. Nie znalazłem niczego, co w jednoznaczny sposób determinowałoby taki właśnie podział. Mimo to, założyć można, że w większej części przypada on [okres b)] na lata Rozbicia Dzielnicowego, tj. 1138-1320. W tym okresie rozkwita feudalizm, leżący u podstaw sposobu funkcjonowania całego, podzielonego na dzielnice, narodu. Armia z tego okresu jest odwzorowaniem podziałów i ról panujących na ziemiach polskich. Mamy więc rycerstwo konne (choć to właściwie masło maślane, gdyż pieszy rycerz w Polsce właściwie nie występował. Jak pisze A. Nadolski, podając najprostsze wytłumaczenie: „…nasz „rycerz" to spolonizowanyniemiecki „Ritter", co, jak wiadomo, oznacza po prostu Jeźdźca"). Mamy również niższe warstwy społeczne, walczące jako tarczownicy uzbrojeni głównie we włócznie i topory oraz w miecze czy strzelców walczących łukiem lub kuszą (której to użycie odnotował po raz pierwszy Gall Anonim w opisie oblężenia Głogowa przez wojska niemieckie w 1109 roku. Trzydzieści lat później Sobór Laterański zabronił jej używania przeciwko chrześcijanom. Jak nietrudno się domyślić, zakaz został ogólnie zignorowany).
Przenosząc te wiadomości do realiów DBA, otrzymujemy następujący skład armii:
Element rycerstwa, będący również elementem generalskim, w którego skład, poza zwykłym rycerstwem, wchodził pewnie książę lub inny, wysoko urodzony dowódca [1xKn (Gen)]. Dwa kolejne elementy rycerstwa – panowie feudalni [2x3Kn], trzy elementy tarczowników [3x4Sp] oraz element piechoty uzbrojonej w długie, dwuręczne topory [1x4Bd]. Wojska te, choć nieliczne w stosunku do tarczowników i łuczników/kuszników, dały się we znaki szczególnie wojskom krzyżackim, które utraciły wielu rycerzy z ich rąk. Poza tym łucznicy [3x3Bw], choć ja zastąpiłem ich, równie popularnymi w ty czasie na terenie polski, kusznikami oraz jeden element lekkiej piechoty uzbrojony w łuki lub proce [1x2Ps]. Jak widać skład armii jest wielce zróżnicowany, co daje nie tylko taktyczne, ale i modelarsko-malarskie możliwości.
Armie postanowiłem złożyć w większości z 25mm modeli Old Glory z niewielką domieszką Essex. Wybrałem zestaw polskiej jazdy i piechoty z okresu najazdu Mongołów, lekką piechotę złożyłem z modeli Essex, a łuczników… zastąpiłem kusznikami, którzy po prostu bardziej mi się podobają. Zestaw XII wiecznych kuszników zawierał jedynie 3 wzory, więc zamiast niego zamówiłem modele kuszników krzyżowców (5-6 wzorów, w tym strzelający, ładujący, klęczący itp.). Czytając opis autorstwa Andrzeja Nadolskiego dot. uzbrojenia polskiej armii z tego okresu, można doszukać się pewnych ogólnych opisów elementów uzbrojenia (hełmów, pancerzy), ale z racji braku dużej ilości wykopanych elementów tego uzbrojenia, można przyjąć pewne uogólnienia, które pozwoliły mi, bez większego poczucia winy, wykorzystać właśnie modele kuszników krzyżowych, nieznacznie się różniących wyglądem od zestawu „kuszników XII wiecznych”.
Mając modele zabrałem się ochoczo do roboty. Podstawowym założeniem było zrobienie armii uniwersalnej, pasującej zarówno do początku 1201 roku jak i późniejszych lat. Nie chciałem również tworzyć armii charakterystycznej dla którejś z dzielnic, bo po pierwsze potrafiły się one w znaczny sposób różnić od obowiązujących w tym okresie standardów uzbrojenia z innych dzielnic (dzielnice wschodnie), a po drugie takie jej złożenie ograniczyłoby mi dobór przeciwników. Jedynym charakterystycznym elementem jest sztandar, herb księcia, który dowodzi moją armią Wczesnej Polski. Jednak nawet Prawdzic jest herbem, który występuje w kilku regionach Polski. Problemu więc nie było.
Samo malowanie – jak to w moim stylu – dość niewyszukane technicznie. Minęły czasy, gdy wydawało mi się, że muszę malować całą gamą barw i technik. Teraz używając kilku, zarówno tych pierwszych jak i drugich, ciągle uzyskuję niezłe efekty. Kolory armii to głównie kremowe i brązowe odcienie. Jedynie szachownice i pasy na tarczach trochę bardziej pstrokacizną zalatują. Trzymając się mocno w/w założenia, zrezygnowałem z lwów, smoków, krzyży, gwiazdek i innych tego typu ozdób na tarczach, malując jedynie pasy i szachownice. Mimo to, moim skromnym zdaniem, armia aż tak z tego powodu nie cierpi, a surowszy wygląd sugeruje, że nie są to bynajmniej Francuzi czy Anglicy, a bitne, polskie chłopaki.
Podstawki pod elementy wykonałem właściwie tak samo jak pod wcześniejszą armię Egiptu Ptolemeuszy. Jedynym novum jest wysoka trawa, którą zrobiłem z włosia pędzla. Nawet nie musiałem jej malować, a mimo to efekt jest naprawdę ciekawy… i co ważne, prosty do uzyskania.
Najwięcej problemów miałem z wymyśleniem obozu. Jak jednak już na moim blogu mogliście przeczytać, postawiłem na wieżę. Zamek w Bolkowie posłużył mi za inspirację. Potem trochę pracy z pianką modelarską, piaskiem, bitsami (wiadro, worki z mąką, szyld, fragment dachu) i obóz gotowy. Do obozu wykonałem ciurów, 2 kuszników i sztandarowego, niosącego identyczny z pozostałymi dwoma, sztandar.
Teraz zostaje mi jedynie poczekać aż złożę armię Krzyżaków w tej samej skali i będę mógł zagrać… raptem kilka miesięcy czekania i polska jazda ruszy do szarży.







0 komentarzy:
Prześlij komentarz