sobota, 15 września 2007

Ten siwy wąs...

Czytając moje wynurzenia w jednym z wpisów, dotyczące braku sympatii dla czynności piłowania miniatur przed nałożeniem podkładu, znaleźć można było zapowiedź moich najbliższych planów malarskich. Po leśnym elfie przyszedł czas na wielkiego, spasionego i nieziemsko mocarnego tyrana z armii ogrów. Miniaturę (choć to chyba niezbyt właściwe słowo) dostałem od Prezesa na ostatnie urodziny. Ostatnie brzmi neutralnie – po prawdzie był to grudzień ubiegłego roku. Trochę więc przeleżał bidulek, ale w końcu jest.
Zestaw dostępnych ramion, maczug i gigantycznych maczet pozwala na złożenie tyrana w co najmniej dwóch opcjach. Od razu wybrałem tę, którą widać na zdjęciu, tj. z wielkim, dwuręcznym czymś, co jest dłuższe od konia bojowego a wyższe od gryfona. Poza ta przypomina mi nieco okrytego futrem Germanina, którego oglądamy w początkowych scenach ‘Gladiatora”.
Malowanie jest raczej oszczędne – chciałem, aby odpowiadał kolorystyką wzorom, jakie przyjąłem malując najemnych iron gutsów jeszcze w roku ubiegłym. W efekcie całość to głównie kombinacja metalu, szarości i brązu. Nawet tatuaż nie jest zbyt krzykliwy. Drażnią mnie nieco siwe wąsy – ale skoro tyran, to raczej wiekiem zaawansowany osobnik. Postanowiłem ponadto wyjść nieco z zaścianka podstawkowego i postarałem się o coś lepszego, niż malowany piasek. Do imitacji skały posłużyła mi korkowa podkładka. Już po pierwszej próbie mogę powiedzieć, że bardzo pasuje mi ten rodzaj materiału oraz efekt, jaki można dzięki niemu uzyskać. Będę z pewnością wykorzystywał go przy kolejnych modelach.
Figura podniosła stan moich najemnych ogrów do sztuk sześciu, co pozwoli mi na nieco więcej ogrzych kombinacji, przy wystawianiu DoW. Z pewnością użyję jej również solo, tzn. jako najemnego ludojada.
Szczerze powiedziawszy, ta trzcinka, którą dzierży w dłoniach, robi na mnie spore wrażenie. Mam nadzieję, że zrobi również odpowiednie na przeciwnikach.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS