środa, 18 lipca 2007

Lubię im machać, kiedy mnie mijają...

Cóż – z pewnością nie lubiałbym machać gwardzistom Feniksa, kiedy przechodziliby obok. Szczególnie, kiedy byłbym królem Ulthuanu. Wtedy raczej poczułbym słuszny lęk. Tytuł dzisiejszego wpisu, skądinąd trawestacja słów pewnego uroczego i niezrównoważonego pirata, dotyczy machania ręką pewnym momentom. Dzisiaj skończyłem malować ostatnie cztery figurki, kompletując tym samym całą armię elfów. Jak się czuję? O tym więcej innym razem. Kiedy jednak wypełniłem swój kapownik, w którym zapisuję od jakiegoś czasu postępy w malowaniu, poczułem się osobliwie. W polu ‘left to paint’ zagościło zero. Cóż...
Ponieważ to koniec malowania mojej kolekcji, która, jak słusznie ktoś zauważył, towarzyszyła mi przez tyle lat, postanowiłem, że ubarwię ten wpis nieco innym zdjęciem, niż zwykle. Jest całkiem symboliczne uważam. Przy okazji pozwala zachwycić się tym, co szczególnie lubię w miniaturach milczących wojowników. Oddaje również moim zdaniem klimat tego tajemniczego oddziału. Można oczywiście zinterpretować je i tak, że oto ekipa wybrała się na przechadzkę. Tyle tylko, że te przechadzki wiążą się zazwyczaj ze zmianą na tronie albo ze sporą bijatyką, dlatego będę ostrożny z żartami. Wkrótce pojawi się coś więcej o całej armii. Tymczasem idę uczcić dzisiejsze wydarzenie dobrą, mocną dawką krótkiego snu.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS