Przy okazji odwiedzin rodziny Stolarczyków w moim domu zebrało nam się na bitewkę, jak to zwykle bywa u starych wyjadaczy warhammerowych. Kiedy już wszyscy inni poszli spać wyciągnęliśmy zza szafy stół, wrzuciliśmy wzgórza w postaci „Imperatora”, postawiliśmy parę „leśnych” farbek i zaczęliśmy knuć co by tu dziś nowego wykombinować.
Początkowo chcieliśmy stoczyć walkę odwiecznych wrogów Imperium vs. Wampiry. Jednak z przyczyn nie do końca zależnych od nas musieliśmy zmienić nieco plan i przestawiliśmy się na wojnę domową. Na przeciwko siebie stanęły dwie armie imperialne. Zrobiliśmy trochę inną rzecz niż zwykle, a mianowicie podzieliliśmy wszystkie moje regimenty po równo, w miarę możliwości oczywiście, i postawiliśmy na przeciwko siebie. Spoza Imperium wystąpiły jeszcze Najemnicy w postaci 5 Ogrów na stronę. Jedynym wyborem byli bohaterowie, których można było wybrać do 400 punktów. Najlepsze z tego wszystkiego było, że nie mieliśmy tak naprawdę pojęcia za ile punktów gramy.
I rozpoczęła się bitwa. Bój był straszny, krew toczyła się hektolitrami, flaki ludzi walały się wszędzie. Moździerze szerzyły panikę w szeregach, ogry rozrywały ludzi na strzępy, a kawaleria miażdżyła impetem. Przewagę wyrywaliśmy sobie z rąk z rundy na rundę. W tej walce liczyło się tylko rozstawienie, taktyka generałów i trochę szczęścia w kościach. Prawie identyczne armie walczące przeciw sobie były ciekawym wyzwaniem. Kiedy w końcowych rundach myślałem, że zdołam utrzymać lekką przewagę i pokonam tych buntowników, którzy ważyli się przeciwstawić imperatorowi stały się rzeczy straszne. Zmasowany atak na prawej flance zmiażdżył moje oddziały, generała rozerwała kula armatnia, a Białe Wilki rebelianckiej armii rozjechały w szarży ogry.
W cesarstwie nastał chaos, ale to jeszcze nie koniec. Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Po bitwie sprawdziliśmy za ile punktów graliśmy, wyszło około 2000. Zwycięstwo Szeperda to 1500 do 1100. Imperialny żółtodziób zmiótł starego imperialistę z ziemi :) Gratulacje dla lepszego generała. Już czekam na rewanż.
wtorek, 31 lipca 2007
Nocny zatarg
Posted by Gobos on 11:18


0 komentarzy:
Prześlij komentarz