Nie pamiętam takiej sytuacji. Naprawdę. Nie, absolutnie nie chodzi o przerwy w blogowaniu czy malowaniu, bo te się zdarzają i zdarzać będą (oby tylko nie trwały tyle co dotychczasowa-czyli 20 mesięcy).
Chodzi o coś zupełnie innego. Nie pamiętam bym kiedykolwiek musiał na siłę szukać w sobie chęci, by zająć się tym, czym, można powiedzieć, żyłem, i co zaprzątało moją uwagę od dobrych 11-12 lat. Nie pamiętam, bym zupełnie, ale to zupełnie zapomniał o podręcznikach, pędzlach, farbach, pilnikach, nożykach, figurach i całej tonie bibelotów składających się na malarski warsztat.
-Coś się skończyło? – pytałem sam siebie. Bywa, że pasje spotyka taki los-trwają sobie w najlepsze latami, aż tu nagle koniec, szlus, finito.
-Szlag by trafił, czego doczekałem!- myślałem dalej-dziesiątki zakupionych modeli, czas spędzony na doprowadzeniu ich do choćby średniego, stołowego poziomu, godziny spędzone w sieci na poszukiwaniu inspiracji, tutoriali etc. … A teraz po prostu mi się nie chce (!?). Zawsze znajdzie się coś bardziej pilnego, coś ważniejszego, coś bardziej…
A może po prostu zasuwając w kieracie, jak –nie przymierzając –Conan barbarzyńca w 1982 r., sam bezwiednie poprzestawiałem priorytety i malarskie hobby gdzieś się w tej hierarchii zgubiło?
A może ta przerwa była potrzebna po to by wrócić z nowym zapałem i pomysłami i może z nieco innym podejściem do tematu?
A może… ech dosyć tego. Choć przez ponad półtora roku narosło wiele pytań i wątpliwości odnośnie tej sprawy, nie warto ich tutaj wymieniać. Lepiej wykorzystać sytuację –czyli koniec Starego i początek Nowego, pomyśleć życzenie… i dołożyć starań by się spełniło.
A skoro już mowa o rzeczach nowych, to nowością na moim blogu i w moim codziennym znoju jest rysunek. Tajniki sztuki zgłębiam od września, nie sam rzecz jasna, lecz pod okiem lepszych i zdolniejszych ode mnie. To co tu widzicie to:
a) -Necroński lord zrobiony przez Gobosa
b) - Pierwsza próba rysunkowa, którą upubliczniam –bo poprzednich bym się nie odważył, a nawet, gdybym to zrobił, to pasowały by one do Zgiełku jak pięść do nosa.
c) - Obraz –dosłownie i w przenośni-tego, na jakim etapie się znajduję –stąd niedoskonałości.
Jak widać nowe hobby nieźle koresponduje tu ze starym. I oby tak pozostało.
Trzymajcie się i do następnego razu :)



5 komentarzy:
Ekstra, jestem pod wrażeniem. W pierwszym momencie jak zobaczyłem obrazek to pomyślałem: Skąd ja to znam? :D
Oby tak dalej, bo jak to Twoje początki to naprawdę warto w to brnąć. Powodzenia
I jeszcze ciekawostka co do tych "rogów" nekrona. Ten po prawej uniesiony do góry to BŁĄD PIEPRZONEGO FAJNKASTU!!!
No to dziękuję bardzo.
Jeszcze raz gratuluję pracy rysunkowej i jeśli masz możliwość i chęci możesz śmiało poprawić mu różki na symetryczne ;)
Dzięki! Nie przyszło mi do głowy, że to błąd. Faktycznie na firmowych zdjęciach te ostrza są symetryczne, ale ja pomyślałem, że celowo wygiąłeś (tak, odruchowo wziąłem go za metalowy model!) jedno w ten sposób. On zresztą wygląda teraz ciekawiej-zdeformowany róg ładnie współgra ze skorodowanym metalem.
Ep, zatkało mnie nieco i nie wiem co powiedzieć na temat Twojego wpisu. Dlatego nic nie powiem. Po prostu pogapię się na rysunek i już.
A ten całkiem przyjemny, nic, tylko pozazdrościć rączki. Johnny-prawie-iron-mitten-dee? Niech będzie. Przypomniałem sobie, jak 3 lata temu kupiłem księgę do krasnoludów, jeszcze przed pomysłem z Tytanami, i chciałem malować po kolei oddziały i okraszać je jeszcze próbkami grafik. Dobra, już kończę.
No to trzymamy się i czekamy na następny raz. Może wrócisz na listę autorów tego bloga, czego wszystkim życzę. Proponuję zacząć od wrzucania starych wpisów!
Pięknie, jak widać magia Świąt i Nowego Roku działa pełną parą :D
Rysunek bardzo fajny, ile czasu zabrało jego stworzenie?
Ech, czasu nie liczyłem, ale chyba ze 2-3 godziny.
Prześlij komentarz