wtorek, 27 grudnia 2011

Ano, wróciłem...

Nie pamiętam takiej sytuacji. Naprawdę. Nie, absolutnie nie chodzi o przerwy w blogowaniu czy malowaniu, bo te się zdarzają i zdarzać będą (oby tylko nie trwały tyle co dotychczasowa-czyli 20 mesięcy).

Chodzi o coś zupełnie innego. Nie pamiętam bym kiedykolwiek musiał na siłę szukać w sobie chęci,  by zająć się tym, czym, można powiedzieć, żyłem, i co zaprzątało moją uwagę od dobrych 11-12 lat. Nie pamiętam, bym zupełnie, ale to zupełnie zapomniał o podręcznikach, pędzlach, farbach, pilnikach, nożykach, figurach i całej tonie bibelotów składających się na malarski warsztat.
-Coś się skończyło? – pytałem sam siebie. Bywa, że pasje spotyka taki los-trwają sobie w najlepsze latami, aż tu nagle koniec, szlus, finito.
-Szlag by trafił, czego doczekałem!- myślałem dalej-dziesiątki zakupionych modeli, czas spędzony na doprowadzeniu ich do choćby średniego, stołowego poziomu, godziny spędzone w sieci na poszukiwaniu inspiracji, tutoriali etc. … A teraz po prostu mi się nie chce (!?). Zawsze znajdzie się coś bardziej pilnego, coś ważniejszego, coś bardziej…
A może po prostu zasuwając w kieracie, jak –nie przymierzając –Conan barbarzyńca w 1982 r., sam bezwiednie poprzestawiałem priorytety i malarskie hobby gdzieś się w tej hierarchii zgubiło?
A może ta przerwa była potrzebna po to by wrócić z nowym zapałem i pomysłami i może z nieco innym podejściem do tematu?
A może… ech dosyć tego. Choć przez ponad półtora roku narosło wiele pytań i wątpliwości odnośnie tej sprawy, nie warto ich tutaj wymieniać. Lepiej wykorzystać sytuację –czyli koniec Starego i początek Nowego, pomyśleć życzenie… i dołożyć starań by się spełniło.
A skoro już mowa o rzeczach nowych, to nowością na moim blogu i w moim codziennym znoju jest rysunek. Tajniki sztuki zgłębiam od września, nie sam rzecz jasna, lecz pod okiem lepszych i zdolniejszych ode mnie. To co tu widzicie to:
a)      -Necroński lord zrobiony przez Gobosa
b)     - Pierwsza próba rysunkowa, którą upubliczniam –bo poprzednich bym się nie odważył, a nawet, gdybym to zrobił, to pasowały by one do Zgiełku jak pięść do nosa.
c)      - Obraz –dosłownie i w przenośni-tego, na jakim etapie się znajduję –stąd niedoskonałości.
Jak widać nowe hobby nieźle koresponduje tu ze starym. I oby tak pozostało.
Trzymajcie się i do następnego razu :)


5 komentarzy:

Gobos pisze...

Ekstra, jestem pod wrażeniem. W pierwszym momencie jak zobaczyłem obrazek to pomyślałem: Skąd ja to znam? :D
Oby tak dalej, bo jak to Twoje początki to naprawdę warto w to brnąć. Powodzenia
I jeszcze ciekawostka co do tych "rogów" nekrona. Ten po prawej uniesiony do góry to BŁĄD PIEPRZONEGO FAJNKASTU!!!
No to dziękuję bardzo.
Jeszcze raz gratuluję pracy rysunkowej i jeśli masz możliwość i chęci możesz śmiało poprawić mu różki na symetryczne ;)

Johnny pisze...

Dzięki! Nie przyszło mi do głowy, że to błąd. Faktycznie na firmowych zdjęciach te ostrza są symetryczne, ale ja pomyślałem, że celowo wygiąłeś (tak, odruchowo wziąłem go za metalowy model!) jedno w ten sposób. On zresztą wygląda teraz ciekawiej-zdeformowany róg ładnie współgra ze skorodowanym metalem.

szeperd pisze...

Ep, zatkało mnie nieco i nie wiem co powiedzieć na temat Twojego wpisu. Dlatego nic nie powiem. Po prostu pogapię się na rysunek i już.

A ten całkiem przyjemny, nic, tylko pozazdrościć rączki. Johnny-prawie-iron-mitten-dee? Niech będzie. Przypomniałem sobie, jak 3 lata temu kupiłem księgę do krasnoludów, jeszcze przed pomysłem z Tytanami, i chciałem malować po kolei oddziały i okraszać je jeszcze próbkami grafik. Dobra, już kończę.

No to trzymamy się i czekamy na następny raz. Może wrócisz na listę autorów tego bloga, czego wszystkim życzę. Proponuję zacząć od wrzucania starych wpisów!

robson pisze...

Pięknie, jak widać magia Świąt i Nowego Roku działa pełną parą :D

Rysunek bardzo fajny, ile czasu zabrało jego stworzenie?

Johnny pisze...

Ech, czasu nie liczyłem, ale chyba ze 2-3 godziny.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS