poniedziałek, 26 grudnia 2011

Tyrani okrucieństwa

Przeklęty ten dzień kiedy tysiące mieczy
Z łoskotem roztoczą swą melodie śmierci
We krwi zbroczone i w ciałach nieprzyjaciół zatopione
Okrutnym tryumfem i ponurą sławą
Zwycięskich Tyranów pochód ogłoszą...

Skeedhor stał na grani, kiedy jego skompletowane wojska przechodziły doliną w kierunku ludzkiego obozu – celu ich ataku. Zewsząd do hordy dołączały kolejne watahy wilków o płonących ślepiach. Niebo patrolowały impy. Masywny gigant torował drogę w starożytnym lesie, wyrywając wiekowe drzewa jak zwykłe krzaki. Skeedhor był dumny – to była największa horda, jaką zwierzoludzie zgromadzili od dziesięcioleci. Czuł władzę i czuł, że może ona być jeszcze większa – kiedy już odnajdzie i uwolni pradawną siłę drzemiącą od wieków w korzeniach świata.
Spojrzał na stojącego obok kapłana, w którego źrenicach palił się błękitny ogień. Ten, jak w transie odwrócił głowę i wolno powiedział głębokim, przerażającym głosem: CHODŹMY – CZEKAM NA CIEBIE.
- Jak mam się do Ciebie zwracać? – Skeedhor sam nie wiedział dlaczego nagle odważył się na to pytanie, które nurtowało go od wielu dni, a którego lękał się zadać.
- JESTEM GRUSHOMET, OD WIEKÓW PAN OKRUCIEŃSTWA, TYRAN STAREGO ŚWIATA TEN, KTÓREGO LĘKALI SIĘ STAROŻYTNI, TEN KTÓRY BYŁ POCZĄTKIEM ICH UPADKU.


***

Balthazar otarł pot z czoła, opierając się o zimny kamień tunelu. Tylko dzięki swojej magicznej sztuce udało mu się przepędzić monstrum, które stanęło im na drodze. Połowa jego oddziału to spotkanie przypłaciła jednak życiem. Stwór uciekł, głęboko poparzony magicznym ogniem, ale Balthazar wiedział, że prędzej czy później on, lub jego ludzie znów będą musieli się z nim zmierzyć.
- Idziemy! Żwawo! – zakomenderował wstając i ruszając żywo w kierunku wnętrza grobowca. Był zdeterminowany jak najszybciej dotrzeć do celu swej podróży i zdobyć broń, która pozwoli mu odeprzeć wszelkie siły ciemności.
Tutel wił się i opadał w głąb ziemi, bez żadnych bocznych korytarzy, czy komór. Prosta droga, w której towarzyszyły im tylko spojrzenia niemych i straszliwych posągów sprzed wieków.
Nagle po wielu minutach, tunel nagle rozszerzył się i grupa stanęła w wielkiej hali. Światło różdżki Balthazara pozwalało dostrzec tylko niewyraźne zarysy misternego sklepienia i kolumnady wewnątrz. Dalej była tylko ciemność. Balthazar wyczuł potężną magię ochronną i rzucił czar rozpoznania. Na posadzce rozbłysły nagle tysiące glifów strażniczych i swoim światłem rozproszyły ciemności komnaty, w tym skute łańcuchami ciało na środku komnaty.
Krzyk szaleństwa ludzi Balthazara, echem odbił się aż przy wejściu do grobowca, alarmując strażników. Dokładnie w tej chwili z lasu wychynęły pierwsze sylwetki zwierzoludzi.


***
Balthazar był jedynym, który nie uciekł albo, który nie umarł ze strachu na sam widok monstrum na środku komnaty. Wiedział, że magia glifów strażniczych  nadal była maocna i że ich jedynym celem było utrzymanie monstrum w tym miejscu. Rozejrzał się wokoło – na ścianach widniały takie same symbole jak na tabliczce. Jego serce zaczęło mocniej bić, gdy zdał sobie sprawę, że mógł popełnić największy błąd w swoim życiu – a może nawet największy błąd w historii ludzkości. Szybko wyciągnął tabliczkę i porównał runy. Kiedy zidentyfikował ostatnią brakującą sylabę upadł na kolana przeklinając starożytnych i ich alfabet, w którym jeden znak mógł mieć wiele znaczeń w zależności od kontekstu – jego tłumaczenie było całkowicie błędne. Grobowiec nie krył Berła Ocalenia. Grobowiec był więzieniem Władcy Okrucieństwa. Podniósł głowę aby spojrzeć na monstrum, wtem jego wzrok napotkał zimny błękitny ogień starożytnych oczu. Przedwieczne zło obudziło się ze swego snu.


***
- OTO JESTEŚ CZŁOWIEKU! NIE ZNALAZŁEŚ TEGO CZEGO PRAGNĄŁEŚ! ZNALAZŁEŚ SWOJĄ ZAGŁADĘ!
- Jeszcze się przekonamy demonie! – Głos Balthazara był niezwykle mizerny w porównaniu do potężnego ryku, który rozdzierał mu od środka czaszkę w mentalnej komunikacji.
- NIE MOŻESZ MI NIC ZROBIĆ! JESTEŚ TYLKO ROBAKIEM! MOI SŁUDZY JUŻ PRZYBYLI ABY MNIE UWOLNIĆ I TY ICH NIE ZATRZYMASZ!
- Słudzy? Jacy słu…? – Balthazar nie zdążył nawet zadać do końca pytania, kiedy jego głowę wypełnił rozdzierający demoniczny śmiech. Balthazar pokonał ból, wiedział, że musi wydostać się na zewnątrz. Jakimś cudem wypełzł z komnaty, po czym rzucił się biegiem w kierunku wyjścia z grobowca. Wiedział, że jego ludzie są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jeszcze zanim dobiegł do bramy usłyszał szczęk broni, ujadanie bestii i krzyk umierających ludzi…

Oto jest - koniec. Nie będę wiele pisał tylko podsumowanie. Przed wami pełna armia nowych Beastmenów. 3044 punktów, koszt w złotych polskich: 1976. Dwa lata pracy i zmagań z lenistwem a czasem brakiem czasu. Teraz pozostaje wypróbować ją w boju - pewnie niedługo uraczymy was z kolegami raportem bitewnym w podsumowującym odcinku. Teraz zostawiam już was z obrazkami - i tak nikt tekstu nie czyta! :)

6 komentarzy:

szeperd pisze...

Zdjęcia całości wgniatają, podobnie jak liczba punktów i cena armii. Kolekcja piękna. Nie muszę dodawać, że chciałbym ją na żywo w całości zobaczyć - czuję niemal bestmeński zew ku temu!

Odcinka podsumowującego jakoś specjalnie nie przewiduję. Oczywiście mam nadzieję, że uda się zagrać armiami ze Starcia i że na blog trafi niezgorszy raport bitewny.

Ech, pamiętam, jak dwa lata temu u mnie byłeś (dokładnie w ostatnim tygodniu grudnia 2009) i niemal przez przypadek wyszła rozmowa na temat malowania nowych armii i formy, w jakiej później udało się pociągnąć zabawę. Ot, dobra historia.

szeperd pisze...

No właśnie, jeszcze jedna rzecz: nie gadaj, że tekstu nikt nie czyta, bo ja czytałem ten i poprzednie i dobry kawałek opowiadania nam tu zaserwowałeś!

robson pisze...

W sumie to koszt całej kolekcji podbiły harpie (impy) z Reapera (150 zł za 10 + 30zł demonica), Metalowe Centigory (równo 300 zł za 10) i Jabberslythe, który miał kosztować 120zł a kosztował 180 czy 200 bo... sam nie wiem dlaczego - w kazdym razie musiałem za paczkę dopłacić, mimo że kolega zapłacił za nia paypalem razem z transportem... Ot, takie przygody ;)

MiSiO pisze...

Wybitne! Do tego cena szalona. Warta armia poświęceń, prawda? A czas... Tyle się maluje tak duże armie.

Gobos pisze...

Uff, zdjęcie całości mnie wgniotło w fotel. Armia prezentuje się genialnie i wygląda na znacznie więcej modeli, myślałem że ich tu ze dwustu jest :) Piękna armia.
Cena niezła, dwa tysiaki robią wrażenie. Ja mam większość modeli z drugiej ręki. Stwierdziłem, że wolę nie liczyć ile na to wydałem bo wiem, że by mnie to męczyło.
Gratulacje za świetnie wykonaną robotę.

tsar pisze...

Czyta, czyta i zawsze czytał. Zakończenie warhammerowskie na maxa, podszyte gdzieś cthulhowym klimacikiem, extra. A figury? Ech, mój drogi! To przepiękna i budząca respekt armia. Dodatkowo wspaniale wykorzystałeś swoje umiejętności fotograficzne i co tu dużo mówić, na mecie pobiłeś tym swoich rywali na głowę. Na zbiorowe zdjęcie armii mogę się gapić godzinami (choć nieco psują efekt nie wykończone movement traye) i tracić wzrok. Piękna, zróżnicowana (o dziwo!) armia. Mnóstwo brązu poszło na figury, ale dzięki doskonale dobranym kontrapunktom z żywych kolorów, absilutnie nie męczy. Brawo! Zazdroszczę!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS