Niebo
Spieczone przez słońce
Płacze
Życiodajnymi łzami.
Ale las
Zraniony przez wiatr
Płacze
Martwymi liśćmi.
To haiku z ‘Szoguna’ utkwiło mi w pamięci kilka lat temu i wiedziałem już wtedy, że muszę je zacytować w którymś z odcinków Tytanów, w mojej armii z Athel Loren. Tak się złożyło, że trafiło do odcinka ostatniego. A w związku z tą okolicznością, niech będzie mi dane uronić jedną suchą łzę na pożegnanie z naszą hobbystyczną zabawą.
Pierwotnie odcinka tego miało nie być, ale po drodze okazało się, że Koledzy mają jeszcze całkiem sporo modeli do pokazania, więc zgodziłem się na dogrywkę. Sam też miałem od jakiegoś czasu coś w zanadrzu, więc przynajmniej po raz ostatni forma tej zabawy zdopingowała mnie, żeby figurę pomalować.
Jest to oczywiście Orion - król Athel Loren we własnej osobie. Od zawsze mi się podobał sam pomysł na tę postać jak i obie wersje figur. Model tu to osławiony już finecast. I, jak się niestety można było spodziewać, cierpi na kilka jakościowych problemów, o których wypowiedziały się już zapewne rzesze ludzi. Ale mniejsza o nie, bo w przypadku tego wzoru można je było zamaskować po prostu malowaniem.
Co do malowania, to kolor skóry jest pewną ekstrawagancją (długa historia, skąd się wziął taki pomysł). Reszta trzyma się schematu przyjętego w całej armii, co widać najlepiej na zdjęciach. Na podstawce nie mogło zabraknąć muchomora. Z tyłu jest jeszcze jakiś wielki rydz, ale nie za specjalnie mi się udał, wiec go zamaskowałem przyklejanym listowiem. Jak Wam się ten gigant i jego brytany podobają?
Dzisiaj nie będzie żadnej wstawki literackiej. Zawieszam więc gdzieś tę mini-opowieść pośrodku puszczy. Armia Athel Loren zebrała się i wyruszyła na spotkanie przeznaczeniu. Zmierza na spotkanie swego przeciwnika. Nie dowiemy się jednak, jaki był finał tej wyprawy i jak zakończyła się historia bohaterów, których powołałem do życia, aby ‘ubrać’ w literackie tło plastikowe miniatury. Choć słowo literackie jest tu może pewną przesadą.
Jak się rzekło we wstępie, to pożegnanie z Tytanami. Dotarliśmy do końca naszej wspólnej zabawy w niezłym stylu i kompletnie nie warto mówić czy pamiętać o tym, że z rocznym opóźnieniem. Chciałem podziękować za wszystkie pozytywne jak i krytyczne komentarze, jakie moja armia zebrała tu i jeszcze na starym Bitewnym Zgiełku - naprawdę zagrzewały mnie do pracy.
Szczególnie podziękowania chciałem przekazać Gobosowi i Robsonowi - odwaliliście kawał dobrej roboty! Co prawda musiałem czasem postać nad wami z batem, ale opłaciło się. Nie liczyłem dokładnie, ale pomalowaliśmy razem prawie 500 miniatur. Jakich by jednak statystyk nie podawać, to, zważywszy na nasze możliwości czasowe, wykonaliśmy tytaniczny wysiłek. Panowie: byliście świetni! Pamiętajcie, że macie u mnie do odebrania pewne trofeum, które obiecałem Wam na zakończenie Tytanów - tym razem Wasza kolej, żeby mi o tym przypominać. A jeszcze dzisiaj dedykuję Wam ten utwór. Na finał jak znalazł!
Czas na kilka zdjęć całości. Na początek tzw. zbiorówka.
Teraz zbliżenie na centrum.
W centrum próbowałem złapać ostrość na jednej z bohaterek moich tekstów - Kethavel.
Tymczasem na prawym skrzydle...
... i do kompletu - na lewym:
Jeszcze jedno ujęcie z kategorii 'zamieszanie': tym razem magiczka generał, która w ostatniej bitwie z Wampirami była po prostu świetna.
Na koniec jeszcze jedno ujęcie całości, tym razem pod pewnym kątem.
Zostaje mi ostatnia rzecz do zrobienia. W pierwszym odcinku opowieści o Autumn Sentinels zadedykowałem tę kolekcję Tsarowi. Stąd na koniec jedno pytanie: podobało się Przyjacielu?
Szeperd


5 komentarzy:
Fajnie wygląda to czarne, posągowe ciało. Ogólnie to bardzo ładnie ten czarny wyszedł.
Już sie nie mogę doczekać na spotkanie z tą armią!
Gratuluję wytrwałości. Świetna armia.
Ja już się doczekałem spotkania z nią, skończyło sie średnio sympatycznie ;)
Armia ekstra. Jedyne moje zastrzeżenie to, że lepiej by się na zbiorówce armia prezentowała w jakimś poukładanym szyku. To zawsze potęguje wrażenie.
No chłopaki zabieramy się za jakąś kampanię bez dyskusji.
Oj tam, w poukładanym szyku. Przecież tu niemal połowa oddziałów to skirmiszowa formacja, co ich będę jak na defiladę ustawiał.
Co do Oriona Robson, to skóra nie jest czarna, choć zdjęcia mogą to sugerować, a raczej ciemno-szara.
Tę armię znam najlepiej i najczęściej przyglądałem się jej z bliska i naprawdę strasznie ją lubię. Udana, spójna, przemyślana i pełna jesiennej melancholii. Moje gratulacje z powodu zakończenia przedsięwzięcia, przyglądałem mu się z zachwytem i nieukrywaną zazdrością.
Czy się podoba? Bardzo!
Prześlij komentarz