Wczoraj pewien fakt wyprowadził mnie tak skutecznie z równowagi, że zamiast iść spać, malowałem niemal do północy. Adrenalina robi swoje. Na stół trafił pieszy element Italskich piechurów, który, w zamierzeniach, ma wziąć udział w kampanii Mars Ultor (jako oddział najemny). Pierwotny pomysł kolorystyczny oparty jest na mojej własnej inwencji. Gdzieś w makówce ubzdurałem sobie, że żółte tarcze będę git, podobnie jak zielone pióropusze. Jednak końcowy efekt, przy majaczącej na zegarku godzinie duchów, rozsierdził mnie jeszcze bardziej. Tyle z relaksu – pomyślałem. Nie dość, że idę spać wściekły, to jeszcze rano będę nieżywy. Nowy dzień przynosi nowe pomysły. Tsar podesłał mi grafikę z rzeczonymi wojownikami, szybko przemyślałem zmiany, wieczorem zaś wprowadziłem je w życie. Pretensjonalna zieleń została wyparta przez czerwono-czarne upierzenie, z tarcz zniknęła jajecznica, zastąpiona bielą i czerwonymi wzorami słońca, tuniki wzbogaciły się o drobny detal, oczywiście właściwego kształtu nabrała podstawka.
Jeszcze tylko Numidyjczycy, kilka makiet i będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że swoje na rzecz MU zrobiłem.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz