piątek, 13 kwietnia 2007

Wieści z Głębokiego Lasu

Wygląda na to, że ja też wpadłem. Nie wiem za bardzo jak napisać pierwszy wpis we własnym blogu… Cóż, każdy kiedyś musi przez to przejść. Skoro dzieci neostrady potrafią, to ja również! Może założenie tego bloga, w końcu wymusi na mnie systematyczne dokładanie swojej cegiełki do budowy tego jakże szczytnego przedsięwzięcia – Bitewnego Zgiełku. Bardzo możliwe ze będzie to tygodnik moich dokonań – tak się składa ze akurat w takich zazwyczaj odstępach ląduję w domu – gdzie z prawdziwą przyjemnością zapominam o codziennych problemach, uczelni i w ogóle o całym bożym świecie. W ostępach głębokiego Lasu (dlaczego z wielkiej litery, to niektórzy wiedzą…) powstają kolejne moje miniaturowe dzieła… Dzieła to może zbyt duże słowo, ale czasami naprawdę pękam z dumy oglądając własne pomalowane figurki. Warto by więc może poddać własne odczucia surowej ocenie bezstronnego widza – wszystkich czytających ten kącik. Liczę na bardzo krytyczne uwagi!
Co do nazwy… To jest chyba adekwatna do tego co napisałem wcześniej. Mam szczerą chęć co tydzień umieszczać kolejną porcję newsów Z Głębokiego Lasu…
Korzystając z tego pierwszego wpisu przedstawię może efekty pracy z ostatnich trzech tygodni – trochę się tego zebrało… a moje wrodzone lenistwo sprawiło, że dopiero teraz mogę je tu umieścić.
1.WHFB – moja pierwsza tzw. Commision Work – DE Warriors kumpla i wspominana przez Szeperda praca przy taśmie. Efekty oceńcie sami. Muszę powiedzieć, że widok w pełni pomalowanego oddziału zawsze wzbudza we mnie jakiś sentyment - kiedyż w końcu dokończę własną armię?...

2.Przygotowania do kampanii Mars Ultor w pełni. Tym razem udało mi się nakłonić do współpracy pewnego gnoma. Dzięki niemu moja armia zyskała zdolności godne Spidermena. Musze przyznać, że pomysł, aby wykorzystać magnesy lodówkowe w podstawkach elementów, sprawdza się znakomicie. Jeżeli tylko nie rzuca się pudełkiem (specjalnie zrobione pudełko z blachą przyklejoną do dna) to uszkodzenia podczas transportu są zerowe. Troszkę gorzej z wyjmowaniem figurek, ale tu pewnie musze jeszcze poćwiczyć technikę...

3.Wznoszenie obozu. Jak każdy rzymianin wie, żaden legion nie obejdzie się bez porządnego obozu. Ten zamieszczony poniżej to chyba trzeci z kolei projekt. Pozostało niewiele ze wcześniejszych przemyśleń i rozwiązań – postawiłem na prostotę i odpowiednie miejsce. Niektórzy (Ci, co widzieli pierwszy zarys) pewnie będą zawiedzeni jego obecna postacią i jakością wykonania. Cóż, tym osobom będę musiał obiecać poprawę przy następnym obozie. Mam nadzieję, że stół i waterway, który szykuje na Mars Ultor wynagrodzi im gorycz rozczarowania...

4.Na siedmiu wzgórzach Rzym zbudowano… ja na ten czas mam ich dopiero pięć, dwa kolejne czekają na wykończenie. Poniżej zamieszczam zdjęcia.

5.Malowani tych najemników sprawiło mi sporo radości, przede wszystkim, dlatego że dość poważnie różnią się od rzymskich legionistów, a poza tym pozwolili mi użyć różnych kolorów na tarczach i przekonać się, który z nich najładniej się prezentuje. Doszedłem do wniosku ze najładniejsza jest mieszanka – każdy z innym kolorem tarczy...

Na razie to tyle. Jest piątek, 13 dzień miesiąca kwietnia roku pańskiego 2007. Dziś jeszcze wracam w czeluście mojej domowej siedziby. Może już niedługo nastąpi kolejna porcja wieści? W końcu zbliża się Mars Ultor i trzeba nareszcie wykonać obiecany stół do gry... Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już za tydzień uchylę rąbka tajemnicy, jak będzie on wyglądał...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS