piątek, 4 stycznia 2008

Obozu ćwierć...

No i przyszły swięta Bożego Narodzenia roku pańskiego 2007, a wraz z nimi długo oczekiwana chwila przerwy od wszelkiej pracy umysłowej. Czas było zabrać się za pracę – ale i przyjemność – kinetyczno-artystyczną. Jak z taśmy poszły kolejne figurki, uprzednio przygotowane wiele tygodni wcześniej. I tak narodził się element ciurów do bułgarskiego obozu oraz 16 figurek bizantyjskich skutatoi (mam nadzieje, że nie pomysliłem, piszę z pamieci). Niestety samego bułgarskiego obozu nie udało mi się skonstruować z prostego powodu: braku zamówionego w essexie namiotu. Przezwyciężając jednak problemy mieszkaniowe starannie wykończyłem cały element obozowiczów i umiesciłem w pozie jakiejś bliżej nieokreślonej scenki rodzajowej. Worki na podstawce wykonane zostały z zielonego-czegoś (green stuff) i prezentują według mnie znośny poziom, jednak nie wymagały wielkiej biegłości w uzywaniu narzędzi modelarskich. Bizantyjczycy zaś porządnie wykończyli moje siły, ale także podniesli na duchu. Stosunek szybkość malowania/jakość jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Moje serce modelarza naprawdę urosło przez te parę godzin. Nawet zaczęły krążyć myśli o tym, jakże wspaniale byłoby zagrać takimi figurkami w WHB... brrr, czasem sam się siebie boję.

Kończę i wracam do pędzla... przede mną jeszcze sporo do zrobienia... przede wszystkim zastanowienie się o czym pisać w blogu, bo na razie to wszystkie wpisy są telegraficznym skrótem poczynionych wysiłków... a gdzie wzniosłe wywody, które znaleźć można w blogach kolegów...? ehhh jak ja bardzo czasem potrafię być zazdrosny.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS