sobota, 26 stycznia 2008

Trzy razy grzyby proszę

Miałem dzisiaj skończyć malowanie Leidangu. Kto wie, może mi się to uda. Wszystko zależy od kondycji fizycznej i ostrości wzroku. Sam sobie jestem winien - zamiast iść grzecznie spać po całym tygodniu pracy, zachciało mi się uczestniczyć w telekonferencji poświęconej ostatnim czterdziestu latom w muzyce; w efekcie zasnąłem w okolicach godziny demonów i przez cały dzień walczę ze zmęczeniem.
Tak czy inaczej finał mojej normańskiej przygody jest na wyciągnięcie ręki. Ponieważ spotykam się ostatnio z bardzo miłymi i pozytywnymi komentarzami na temat malowania szwedzkiego Leidangu, chciałem przed opublikowaniem całości pokazać jeszcze jeden urywek pracy. Na zdjęciu, tuż przed runicznym kamieniem, którego kształt wzorowałem na głazie z Lindsberg (choć inskrypcja jest moją fantazją) i który to kamień posłuży do gry jako znacznik ZOC, stoi element 3Wb. W malowanej armii występuje w liczbie ’słownie jeden’, jego wzór zaś jest oczywistą interpretacją wojowników znanych jako Berserkowie. Byli to najbardziej zaciekli wojowie, cieszący się szacunkiem wikińskiego społeczeństwa, ale również opinią niebezpiecznych indywiduów. I nic dziwnego, bo walcząc wpadali w morderczy szał, rodzaj amoku, wywoływanego odpowiednią przygotowaną mieszanką z muchomorów. Utrzymuje się, że w trakcie walki nie czuli bólu, zgrzytali zębami, gryźli brzegi swoich tarcz i sam Odyn raczy wiedzieć, co jeszcze. Długo czekałem na moment, kiedy będę mógł pomalować prezentowany element. Od początku wiedziałem też, jak chce to zrobić. Skoro wzorowałem się już na Rohanie, dlaczego nie miałbym posłużyć się wyglądem Zabójców Trolli, znanych ze świata WFB? No właśnie, dlaczego? No i się posłużyłem.
P.S.
Kamień pomagał malować mój syn… na swój sposób oczywiście... ale pomagał.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS