Mądrzy ludzie mówią, że ten pierwszy raz jest najtrudniejszy –i nie bez racji. Z zamiarem umieszczenia na Zgiełku swojego bloga nosiłem się już od jakiegoś czasu… ten i ów może zaraz spytać „Eee, a po diabła kolejny blog?” Odpowiem: z początku pobudki miałem niske: przede wszystkim zazdrość. Zazdrość owa gryzła mnie od czasów Marsowej kampanii, kiedy to jej uczestnicy prezentowali swoje znakomicie pomalowane armie oraz bardzo kreatywne podejście do naszego hobby, albo inaczej: podchodzili (i nadal podchodzą!) do sprawy z sercem… Patrzyłem na to wszystko przy akompaniamencie jadowitych podszeptów rzeczonej Pani Zazdrości i obiecywałem sobie, że ja też kiedyś itd…. Potem jednak zdecydowałem się podejść do sprawy bardziej metodycznie i zadałem sobie pytanie, co właściwie chcę osiągnąć? Czy tylko pokazać IM, czy może po prostu stworzyć coś nowego, być może ciekawego z pożytkiem dla siebie i innych. Padło na to drugie. Mam nadzieję, że mi się uda... Zbliża się kolejna kampania DBA (wraz z nią widać na horyzoncie smocze łby wikińskich okrętów ), z przestrzeni kosmicznej dobiega gromkie Waaagh!, a nad wszystkim unosi się widmo Chaosu. Zatem okazji, by zrealizować swoje cele na pewno nie zabraknie...
Zacznę od dwóch miniatur z armii Chaosu. Mamy tu konnego Czarnoksiężnika, oraz konwertowanego Championa, z którego jestem naprawdę dumny (choć niewykluczone, że dostrzeżecie jakieś niedoskonałości ). Jak ów brodaty brutal ( zbieżność przypadkowa ) powstał? Ano w bardzo prosty sposób: zrazu stracił głowę, by po chwili zyskać nową pochodzącą z plastikowego regimentu maruderów, brodę zaś zrobiłem z green stuffu. Hełm, uprzednio poharatany skalpelem ( Champion oberwał w łeb ), umieściłem na podstawce obok strzaskanej tarczy. Myślę, że brodacz zyskał dzięki tej prostej konwersji nieco charakteru…
Paleta barw w obu wypadkach jest bardzo skromna. Doszedłem jednak do wniosku iż czarne zbroje najbardziej pasują do wojowników niepodzielnego Chaosu. Dla kontrastu czerwona peleryna, i ciemno-złote wykończenia zbroi –jednym słowem nic nowego ale mnie się podoba. Dziś tyle. Do następnego razu!




0 komentarzy:
Prześlij komentarz