Kolejna długa przerwa w pisaniu bloga, tym razem powodem jak zwykle brak czasu, ale również kompletna niechęć do robienia czegokolwiek związanego z figurkami. Ostatnimi dniami lutego bowiem, za wszelką cenę starałem się pomalować do końca moją armię do DBA, wkładałem w to tak dużo siły, że aż na samą myśl o tym co mnie czekało, mój organizm reagował protestem. Luty minął, armię pomalowałem całą, ale nie udało mi się wykończyć podstawek. Wtedy przyszedł kolejny etap tej swoistej depresji. Figurki wylądowały szczelnie zamknięte w pudełku, farbki postawiłem jak najdalej od moich rąk i za wszelką cenę starałem się nie myśleć o blogu.
Myśl o tym, że potrzeba skonwertować kolejnego wojownika do załogi drugiego słonia bojowego, nieco mnie przerażała. Pamiętałem, że ostatnio zabrało mi to niemało roboty. W końcu jednak operując nożykiem modelarskim, green stuffem i klejem, udało mi się przygotować odpowiednią figurkę. Efekt nie jest powalający, ale na pierwszy rzut oka również nie odrzuca, ani nie skłania do głupich pytań, więc ogólnie można uznać, że jest nie źle. Po raz kolejny poganiacz i zwierzę pochodzą z zestawu HaT'a (#8023, War Elephants) podobnie jak pieszy, numidyjski wojownik wsparcia (HaT, #8020, Carthaginian African Infantry). Ponownie również wojownik na grzbiecie słonia pochodzi ze zvezdowego pudełka. Koc na grzbiecie słonia miał pierwotnie naśladować wzornictwo afrykańskie, ostatecznie przypomina bliżej nie wiadomo co, ale postanowiłem się tym nie przejmować.
Na koniec został element generalskiej kawalerii, który już kiedyś, jak wspominałem, zaplanowałem zrobić na konny Święty Zastęp, wojowników świątyni Astarte, bogini matki. Operował on jako oddział ciężkiej kawalerii, charakteryzował się lnianymi zbrojami, śnieżno-białymi togami (inna wersja mówi o żółtych, ale te użyłem już w pieszym Świętym Zastępie), i czerwonymi tarczami jakie nosili jeźdźcy. Święty Zastęp przestał istnieć w czasie Pierwszej Wojny Punickiej, ale przed inwazją na Italię został zrekonstruowany przez Hannibala. Stąd właśnie ustanowiłem go oddziałem generalskim, uznając jeden z elementów za samego Hannibala, skonstruowałem go zaś przy pomocy trzech modeli z zestawu firmy HaT (#8056, Carthaginian Command and Cavalry ). Figurka wodza wyróżnia się błękitnym płaszczem, a pamiętać warto, że szaty tego koloru należały do jednych z najdroższych, ponieważ to właśnie barwnik niebieski był najtrudniejszy i najkosztowniejszy w produkcji.
Jakość pracy nad ostatnimi dwoma elementami nie przypadła mi do gustu i niestety nie będą należeć one do moich ulubionych. Bardzo żałuję, zwłaszcza jeśli chodzi o element generalski, ponieważ ten powinien wyróżniać się zdecydowanie spośród innych i być wykonany starannie i z pomysłem. Zabrakło jednego i drugiego, co zwalam na karb pośpiechu i ogólnego zmęczenia tematem. Cóż, inaczej nie będzie i basta.
Przede mną wykończenie podstawek, przygotowanie materiałów do kampanii, a później już sama przyjemność – Mars Ultor! Nie mogę się już doczekać!




0 komentarzy:
Prześlij komentarz