środa, 21 marca 2007

Nigdy mi się to nie zdarzyło

To prawda – jeszcze nigdy nie skręciłem nogi w kolanie. Paskudna sprawa – wczorajszy mecz okazał się brzemienny w skutkach. Noga usztywniona, boli jak diabli – nie mogę zgiąć, nie mówiąc o szybszym chodzeniu czy jeżdżeniu autem. Piłce muszę powiedzieć ‘do widzenia’ na co najmniej dwa miesiące. Brak mi słów, co w związku z tym czuję. Dramat legionisty, jednym słowem. Tymczasem maści, opaski, lód, itd. Ten przymusowy pobyt w domu wykorzystałem więc na malowanie. Tym bardziej, że żona zwolniła mnie z wszystkich obowiązków. Jakie efekty?
To prawda – jeszcze nigdy nie pomalowałem 9 miniatur do WFB w jednym rzucie. Podążając tropem lutowego WD zastosowałem ‘batch painting’ na oddziale krasnoludzkich wojowników (wzór wypróbowany w ubiegłym tygodniu). Zmierzyłem przy okazji czas malowania – dokładnie 4 godziny i 15 minut, co pokazuje ewidentnie efekt skali: pojedynczy wojownik zabrał mi 40 minut; w przypadku malowania seryjnego 9 sztuk to 28,33 minuty na figurkę. Krótko mówiąc – opłaca się. Ot, miniaturowa ekonomia. Jeszcze dwa podejścia (7 + 3) i cały regiment będzie gotowy. Polecam wszystkim, których przeraża wizja 356 goblinów do pomalowania. Jasne – Złotego Demona za to nie dostanę, blond brody wyszły paskudnie, ale ogólna ocena mieści się w ‘do przyjęcia’. I pomyśleć, że od prawie pół roku nie mogę skończyć definitywnie mojej armii HE – zostało mi do pomalowanie właśnie dziesięć miniatur...

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS