DBA - II/33 - Polybian Roman - 275BC - 105BC
Zwyczajowo jestem strasznie leniwy. I żeby cokolwiek zrobić potrzebuję naprawdę silnej motywacji. Dlatego zapewne moja armia Mrocznych Elfów do WFB nadal straszy czystym plastikiem i metalem, zapowiedziane artykuły dla „Zgiełku” nadal pozostają w bezpiecznym i odległym świecie abstrakcji, a książki, które miałem przeczytać już od dawna zalegają stosem na półce. Jest jednak pewna rzecz, pewien projekt, który udało mi się ukończyć w 100% i jestem w pełni zadowolony z efektów. Jest nim moja pierwsza armia do systemu bitewnego DBA! Takiej frajdy jak po ukończeniu malowania ostatniego elementu nie odczuwałem dawno. I za to muszę przede wszystkim podziękować Tsarowi, który wpadł na jakże genialny i niesamowity pomysł urządzenia kampanii, w której mogą uczestniczyć tylko armie w pełni pomalowane. Ba, ustanowił do tego jeszcze limity czasowe na malowanie armii, wprowadził rankingi postępu prac, oraz ciągle mobilizował nas do pośpiechu… W ten sposób powstały jedyne i niepowtarzalne warunki – pośpiechu, rywalizacji i poczucia wyższego celu, które suma sumarum wyzwoliły we mnie dostateczne pokłady sił do zmierzenia się z najgorszą bestią – leniem, a pojedynek ten zakończył się pełnym sukcesem.
Po tym przydługim wstępie czas chyba powiedzieć cos o głównym bohaterze tego tekstu – mojej republikańskiej armii Rzymu. Armię tę wybrałem w sumie przez przypadek, bo początkowo nie wiedziałem ani jak się w DBA gra, ani czym wyróżniają się armie pod względem figurek, ani nawet nie miałem mojej ulubionej armii z tego okresu, gdyż od czasów liceum nie miałem żadnej styczności z historią jako taką, nigdy też do historii nie pałałem wielką miłością, może poza opowieściami o wielkich bitwach i pamiętnych wojnach (stąd moje zainteresowanie systemami bitewnymi). Początkowo wybór padł na Kartaginę, ale kiedy okazało się ze zebranie tej armii wymaga dość dużo kombinowania i składania elementów z różnych zestawów figurek postanowiłem poprosić Tsara o cos prostszego… I tak otrzymałem zadanie skompletowania rzymskiego legionu. Najpierw nastąpił zakup dwóch pudełek Zvezdy (nr 8038 (kawaleria) i nr 8034 (piechota)), potem zostało tylko malowanie. Proste, o ile wie się coś o swojej armii, albo po prostu nie zwraca się uwagę na zgodność historyczną. W moim legionie te strategie są ze sobą wymieszane w proporcjach 50/50. Rozpoczynając malowanie wiedziałem tylko ze nie wszyscy legioniści w tych czasach nosili szaty w kolorze czerwonym, ze zarezerwowany był on tylko dla najlepszych lub, z czym często było połączone, najbogatszych. Skonfrontowanie tej informacji z przykładowym malowaniem na pudełkach Zvezdy umocniło mnie w przekonaniu ze tego musze się trzymać… i tak, po prostu, zacząłem malować elementy korzystając ze wspomnianych wyżej gotowych wzorów Zwezdy. Z drugiej strony chciałem zachować spójność armii – pokazać jej jednolitość, zdyscyplinowanie, itp. Dlatego tarcze i pióropusze pomalowałem czerwienią, kolorem, który zapewne wszystkim kojarzy się z rzymską armią.W ten sposób otrzymałem coś, co z grubsza można nazwać historyczną armią… Teraz już wiem ze powinienem bardziej przyłożyć się do historii i przed malowaniem znaleźć jak najwięcej informacji, aby wydobyć prawdziwą głębię, a nie stworzyć kolejną armię do WFB opartą na schemacie kolorów zależnych od estetycznych upodobań autora…
Cóż, w końcu przyszło mi odrobić zadanie domowe i wybrać generała oraz dowiedzieć się co nieco o bitwach jakie przyjdzie mi być może stoczyć w trakcie kampanii. Poszukiwania rozpoczęte na stronie fanaticusa doprowadziły mnie ostatecznie do wikipedii i spędzenia kilku długich wieczorów na zagłębianiu fascynującej historii wojen punickich, rzymskich sukcesów i porażek. Przynajmniej wiem, że moim generałem zostanie ktoś z rodziny Scypionów… być może nawet sam sławny Publiusz Scypion zwany Afrykańskim! Na tą chwilę wszystko wskazuje, że jestem na dobrej drodze – jeszcze nie przegrałem ani jednej bitwy w swojej (niestety jeszcze niezbyt długiej) karierze gracza DBA.Cóż mogę jeszcze napisać? Może o technice malowania figurek? Cała armia podpada pod jeden schemat: podkład (czarny) + kolor podstawowy + kolor rozjaśniający. Pozwoliło to dość dobrze wydobyć szczegóły figurek i zachować delikatne cienie, z drugiej strony nie wymagało zbyt wielkiego nakładu sił. Malowanie armii zamknąłem w czasie około 3 tygodni wytężonej pracy i jak już pisałem we wstępie, ukończenie armii sprawiło mi dziką satysfakcję. Pozostaje jeszcze tylko sprawa obozu, ale mam nadzieję rozwiązać ją już niedługo.
Na końcu, jeszcze raz chciałbym bardzo podziękować Tsarowi za jego genialny pomysł i za wkład w organizację kampanii. Osobne podziękowania należą się tez Szeperdowi, naszemu drugiemu konsulowi, który wprowadził wspomnianą wcześniej atmosferę rywalizacji i którego ciągle musiałem gonić w rankingach, zdwajając wysiłki w malowaniu. Tym wiec dwóm ludziom świat zawdzięcza prezentowany tutaj rzymski legion, na razie bez nazwy… nazwę mam nadzieję znajdę w zgiełku bitwy.
Robert Szczelina





0 komentarzy:
Prześlij komentarz