Tak, to prawda – są jeszcze inne miniatury do malowania oprócz armii DBA. Po ukończeniu malowania legionu, które to zajęcie wypełniało mi ostatnio niewiele wolnych chwil, które mam, dokonałem małego bilansu – od listopada ubiegłego roku ani jedna miniatura do WFB nie wyszła pomalowana spod mojej ręki. Kiepsko. Tym bardziej, że w ramach prezentu urodzinowego obiecałem Prezesowi, że pomaluję jednego z jego bretońskich bohaterów – w wersji na pegazie. Urodziny już dawno za nami a bohater nadal nie jest gotowy. Wstyd, że trudno opisać. Dlatego walcząc z ogólnie pojętą niemocą wyjąłem farby i postanowiłem nieco poeksperymentować. Może to i ryzykowany pomysł – mówimy w końcu o prezencie, ale niech tam! Spróbuję. Pierwszy element ryzyka ma polegać na tym, że przy malowaniu pegaza używam niemal wyłącznie techniki suchego pędzla . Drugi element to dobór kolorów. Szukając nietypowej inspiracji postanowiłem, że bretoński bohater wzorowany będzie na Czerwonym Baronie – niemieckim asie lotnictwa z czasów I wojny światowej. Dlatego pegaz, jak i ogólnie tonacja całego modelu, ma być utrzymana w kolorystyce czerwonej właśnie. Obecnie ciągle jestem na początku prac. Jak wygląda pegaz, można zobaczyć na zdjęciu. Moja 9 letnia siostrzenica zapytała tylko, czemu jest różowy… Ech. Chyba przyspieszę wysiłki, bo jak dotąd patrząc na efekt, w głowie mam raczej same obawy co do powodzenia czerwono-baronowego eksperymentu...


0 komentarzy:
Prześlij komentarz