poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Jak pomalować tarczę?

Zgryz mam ciężki nie powiem, próbuję na różne sposoby, staram się podglądać u innych, ale nie wiem jak pomalować wojownikowi tarczę. Zazwyczaj na zdjęciach nie można dojrzeć jak inni to zrobili, bo po prostu ten fragment na zdjęciach rzadko występuje. Na różnego rodzaju turniejach czy spotkaniach są inne sprawy i mnóstwo emocji to i człowiek zapomni. Jak na złość również rzeźbiarze rzadko się starają nam ułatwiać i tarcza jest zazwyczaj płaska, bez żadnej faktury.

Że co? Głupoty opowiadam? Aaaa! Nie wspomniałem, że chodzi mi o tylną część tarczy co? Ano właśnie o tę jej część chodzi, bo przód – wiadomo, pole do popisu. Tył zazwyczaj, przynajmniej w moim wykonaniu, to po prostu zapychacz. Chlast! Trochę brązowej farby i zapominamy. A zapominać być może nie powinniśmy, wszak to kolejne pole do popisu, i czasami jedna z niewielu możliwości na ożywienie tylnej części figury.

Przy ostatnich figurkach zacząłem coś zmieniać, symulować jakieś deski, wszak to przecież drewno obciągnięte skórą czy obite blachą. Zarzuciłem kolor piaskowy, trzasnąłem jaśniejsze, pionowe paski i już. Cóż powiedzieć, zadowolony nie jestem, dlatego nie będę pokazywał jak mi wyszło. Może wy coś podpowiecie? Jakiś szybki i efektowny sposób na ożywienie tylnego elementu tarczy? Czekam na przepisy.

Tymczasem kolejnych pięciu Iberów do mojej armii hiszpańskiej stoi gotowych. Tymczasowo zarzucone zostały celtibryjskie warbandy, z powodu braku figurek (będę na dniach zamawiał!), i ruszyłem z auxiliami. Różnica właściwie tylko w hełmach, braku płaszczy i nieco we wzorach tarcz. 15 za mną, przede mną przynajmniej dwa razy tyle. Do dzieła!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS