czwartek, 11 września 2008

Boromir

Pochorowałem się, nie ma co. Szkoda strzępić języka na podłe samopoczucie i ogólne zdenerwowanie, w jakie mnie mój obecny stan wprowadził. Leżąc sobie spojrzałem na półkę, na pudełko do zestawu Kopalni Morii, które recenzowałem nie dalej jak w marcu. Wydałem na nie sporo kasy i jak dotąd zakup ten marnował się bezproduktywnie na szafce. Wstałem, wyjąłem farby i pomalowałem jednego z kompanów Drużyny Pierścienia.
Boromira, bo o nim mowa, nie trzeba nikomu przedstawiać. Wielki wojownik Gondoru, syn namiestnika i postrach Mordoru. Jego czyny i losy opisano aż nadto dobrze w innym miejscu. W ekranizacji epickiej powieści odtworzył go Sean Bean. Właśnie na jego kreacji oparto wzór prezentowanej tutaj figurki. Nie będę dyskutował z twórcami filmu, a do samego aktora nie mam większych zastrzeżeń. Jednak czytając setki razy Trylogię miałem o nim zupełnie inne wyobrażenie. W każdym bądź razie malowanie jest w znacznej mierze oparte na propozycji filmowej. W przypadku podstawki zdecydowałem się na oszczędny, skromny pomysł, ubarwiony nieco czerwonym krzakiem, który mógł w jakiś sposób przecież zadomowić się w ciemnych zakamarkach krasnoludzkiej stolicy.
Przy okazji przypomniał mi się jeden z komentarzy Czarka, dotyczący wspomnianej na początku recenzji: Szeperd pewnie pomaluje te figurki super jak zwykle, już nie mogę się doczekać. Czarku, w związku z wiarą w moje umiejętności dedykuję Ci dzisiaj Boromira. Przy okazji chciałem też podziękować za wkład z Bitewny Zgiełk, wszystkie pomysły, teksty i zdjęcia. Również za pozytywny przekaz, jaki zawsze kierujesz pod moim adresem. I pomyśleć, że nigdy się nie spotkaliśmy.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS