Smeagol podważył swoją postacią wiele stwierdzeń. Między innymi takie, że Trylogia to baśń, w której dobro walczy ze złem, białe jest białe a czarne czarne (był taki polityk, co chciał co prawda obalić i to twierdzenie). Gdyby nie Smeagol, Trylogia nie była by dziełem kompletnym. Złożoność postaci, bezustanna wewnętrzna walka oraz zmagania z przeciwnościami losu składają się na cały tragizm Smeagola. Jest on dla mnie wszystkimi odcieniami szarości, niepokojącym uosobieniem zakamarków pokrętnej natury ludzkiej, a przy tym budzi sporo pozytywnych emocji. Dlatego w moim odczuciu Smeagolowi należy się miejsce w Drużynie i właśnie niniejszym zaliczam go do jej szeregów. Wystarczy zresztą popatrzyć na fakty - Smeagol, którego niestety nazwano Gollumem, podążał za całą Dziewiątką Piechurów już od wschodnich bram Morii, czyli zaledwie parę tygodni od wyruszenia Drużyny z Imladris. Dokąd dotarł, wiemy wszyscy aż nadto dobrze.Filmowa wersja Smeagola to oczywiście głównie majssstersztyk grafiki komputerowej. Można tak myśleć, dopóki nie zobaczy się filmiku z dodatków, na temat tej possstaci. Wówczas nabiera ona zupełnie innego wymiaru. Sssympatia, jaką mam do Andy’ego Sarkisa, który użyczył swojego głosssu i ciała do odtworzenia Smeagola jest bezgraniczna.
Malowanie figurki to nie lada wyczyn - na pierwszy rzut oka prosssta sssprawa, sssama ssskóra, można by rzec. Nic bardziej błędnego - niezwykle ssskomplikowana poza, jak i chęć uzyssskania pożądanego efektu sssprawiają, że to ssspore wyzwanie. Czy mi się udało? Trudno powiedzieć. Zapytam innych.
Smeagola dedukuję Gobosowi. Ileż to lat podążamy już razem ścieżkami bitewnych pasji? Sam nie wiem, kto kogo bardziej prowadzi. Myślę, że po prostu po części każdy z nas. Obaj mamy obsesję na punkcie Skarbu i obu nas w pewnym sensie to determinuje. Życzę Gobosowi aby nigdy nie stracił swej pasji, aby zawsze miał w oczach ‘zielone ogniki’, ilekroć wejdziemy na temat miniatur i aby zawsze był Gobosem! Posssdrawiam!


0 komentarzy:
Prześlij komentarz