poniedziałek, 15 września 2008

Frodo

No i został nam na koniec Frodo. Powiernik Pierścienia, skomplikowana natura i chyba jedna z największych ofiar swojego Brzemienia. Doświadczenia tej postaci przewyższają chyba doświadczenia całej społeczności Shire. Ważki jest również fakt, że Frodo odpływa za Morze - moim zdaniem to największy wyraz uznania dla jego dokonań, jaki mógł go spotkać. Jak dla mnie, jednym z największych wyczynów kuzyna Bagginsa jest, jak to pięknie przełożyła Maria Skibniewska, obłaskawienie Smeagola. Z kolei filmowy Frodo jest dla mnie wprost perfekcyjny.
Malowanie to dokładnie to co lubię - pofałdowany płaszcz, pozaginanie spodnie i kurtka. Nieco rozruszałem rękę bawiąc się w mieszanie kolorów. Trochę zaryzykowałem z Żądełkiem i nie jestem niestety przekonany do efektu, w którym klinga zaczyna błyszczeć na niebiesko. Próbowałem oddać ten efekt dodatkowo rzucając nieco światła na posadzkę a nawet malując krzak. Przy okazji kilka słów o samym pomyśle na podstawki - w oryginalnej GW-owskiej podstawce wyżłobiłem podłużne brudy, używając kwadratowego pilnika. Dodałem też nieco kamieni aby urozmaicić efekt końcowy (o krzakach już pisałem). Sama faktura podstawki całkiem przyzwoicie nadaje się pod suchy pędzel, stąd brak klasycznego piasku.
Frodo wędruje na ręce Johnniego - coś bowiem w nim drzemie i czeka, aż bucklandzka natura Bagginsów wystrzeli go w wielki świat przygód i doświadczeń. Nie znikaj tak często Kolego, bo nadużywanie pierścienia szkodzi. Odwiedzaj częściej Bitewny Zgiełk i nie daj czekać na swój wartościowy wkład w tę stronę. Pozdrawiam!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS