czwartek, 25 września 2008

Heinrich der Vogeler, Herzog der Sachsen

III/52 East Frankish 888AD-1106AD

denar Henryka I
To już rok, od kiedy podjąłem decyzję, że w ramach kampanii Opus Europa złożę i pomaluję saksońską armię z okresu X wieku. Jako taka, lista saksońska nie występuje w spisie armii oficjalnego podręcznika DBA. Po prostu na potrzeby drugiej już, zgiełkowej zabawy, zróżnicowaliśmy nazewnictwo, używając listy Wschodnich Franków do wystawienia na stole dzielnych synów Saksonii.

Zwykle nie mam większych ciągot w kierunku historii czy wojskowości naszych zachodnich sąsiadów (oprócz może, siłą rzeczy, okresu II wojny światowej). Tym razem wybór polegał niemal na metodzie na chybił trafił. Nie byłbym jednak do końca szczery, gdybym przemilczał, że ilość ‘Kn’ występujących w liście armii wpłynęła nieco na moją decyzję. Faktycznie na stole potrafią być niezwykle przydatne. Kiedy jednak trzeba pomalować kilkanaście konnych elementów to człowiek zaczyna przeklinać w duchu własne pomysły.

W zasadzie użyta lista Wschodnich Franków, o których państwie możemy mówić od czasu podziału państwa karolińskiego na mocy traktatu z Verdun z 843 roku, nie do końca odpowiada ówczesnym saksońskim strukturom wojskowym. O samych państwie Wschodnich Franków należy powiedzieć tutaj przynajmniej tyle, że jest protoplastą państwa niemieckiego oraz bezpośrednim poprzednikiem Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego. Saksonia, chrystianizowana brutalnie przez Karola Wielkiego w latach 772-804 (wojny saksońskie), przez długi okres czasu pozostawała odrębna w swoim charakterze. Sasi, sprowadzeni do poziomu lennego księstwa, wrócili na szczyty władzy we wczesnym państwie niemieckim wraz z koronacją księcia saskiego Henryka I Ptasznika na króla Niemiec w roku 919. Król uchodzi za założyciela dynastii Ludolfingów, która w 962 roku objęła tron cesarski, prowadząc śmiałą politykę rozwoju wewnętrznego i ekspansji terytorialnej.

Oczywiście o samych Sasach było głośno i w innych miejscach świata – jedno z najbardziej znanych wydarzeń to najazd na wyspy brytyjskie w V wieku n.e. i założenie królestw Essex, Sussex, Wessex i Middlesex. To opowieści zupełnie na inna okazję.

Co do wspomnianych różnic w strukturze wojskowej, najbardziej znamienna dotyczy kwestii tzw. ciężkiej jazdy. Swoista demokracja plemienna Sasów uznawała konne formacje możnych za zagrożenie ustalonego ładu społecznego. Tym samym wojskowość Sasów opierała się w głównej mierze na formacjach pieszych, zwykle lepiej wyposażonych i uzbrojonych względem frankońskich odpowiedników. Oczywiście zmiany w strukturach wojskowych zachodziły równolegle z asymilacją Sasów z pozostałą częścią Państwa Wschodniofrankońskiego, np. w wyniku napływu osadników z zachodu. Stąd ciężka jazda przestała być w pewnym momencie czymś nadzwyczajnym. Jedynej formacji, której być może nie powinno brakować w domniemanej saksońskiej liście są łucznicy – formacja ta wchodziła bowiem w skład wschodnich, przygranicznych grodów i świetnie spisywała się podczas walk ze słowiańskimi plemionami.  Koniec końców, pomimo pewnych różnic, uważam, że użyta lista Wschodnich Franków jest najlepszym możliwym wyborem historycznym dla odzwierciedlenia na bitewnym stole ogólnie pojętej Saksonii z okresu IX i X wieku n.e. Na koniec tego wywodu muszę zaznaczyć, że podczas rozgrywania dziesięciu bitew ostatniej kampanii, ani razu nie wystawiłem kompozycji opartej wyłącznie na Kn. Proszę uznać to za ‘klimaciarstwo’.

Malowanie zajęło mi blisko pół roku, oczywiście głównie ze względu na permanentny brak czasu a także fakt, że prezentowana lista jest relatywnie spora – dwadzieścia dwa elementy (w dużej mierze konne) plus obóz. W trakcie prac próbowałem różnych rozwiązań, mających na celu skrócenie czasu potrzebnego na przygotowanie elementów do absolutnego minimum. Testowałem np. malowanie w kolejności od podstawki do jeźdźca. Koniec końców, niewiele z tego wyniknęło, mój warsztat nie doczekał się rewolucji a jakość kilku ostatnich elementów ucierpiała ze względu na rosnące zniecierpliwienie i malejące chęci. Nie chcę oczywiście narzekać – nagrodą jest przecież sporych rozmiarów kolekcja. W miarę dostojnie wyglądająca armia (myślę, że to efekt przewagi konnicy), która pozwala na zastosowanie kilku opcji ustawień do bitwy i która dowiodła na stole, że jest niezłą siłą uderzeniową.

Na blogu utyskiwałem, że sporych rozmiarów nieścisłością historyczną jest pojawienie się w kolekcji pancernego rycerstwa z pełnymi hełmami i kropierzami. Co do reszty wzorów Essexa, nie mam większych zastrzeżeń. Użyte kolory to w miarę spójna i powtarzalna paleta. Mając gdzieś z tyłu głowy kolorystykę aktualnego herbu Saksonii (zielono-żółty), starałem się nasycić figurki podobnymi barwami. Słynne saksońskie nogawice (najpierw wyśmiewane na frankońskich dworach, następnie noszone, jako krzyk mody) pojawiły się jednak zaledwie w kilku elementach – jakoś to przespałem. Gdybym miał podsumować wizualną stronę kolekcji jednym zdaniem, to powiedziałbym: klasyczny tabletop z elementami niedbałości.
Moje ulubione elementy? Na pewno hordy, cieszy mnie także obóz i kilka wzorów rycerstwa. Choć z tekstu wynikać może, że nie tryskam szczególnym entuzjazmem w związku z prezentowaną kolekcją, to jednak zaprzeczę i powiem, że jestem z niej zadowolony.  Ba, dumny wręcz!  Nie bez znaczenia jest tu i fakt, że tą armią zdobyłem pierwsze miejsce podczas kampanii Opus Europa. W dodatku jak sobie na nią spoglądam, to mój apetyt na kolejne ‘piętnastki’ (chodzi oczywiście o armie w skali 15mm) wciąż rośnie. Ale o tym innym razem. Teraz zapraszam do oglądania i komentowania.

Adrian Stolarczyk



















0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS