sobota, 13 września 2008

Peregrin

Pippin to postać niezwykle zabawna, rasowy hobbit, można by rzec. Wesoły, lubiący zjeść, wypić, poleniuchować i dobrze się zabawić. W dodatku kompletnie postrzelony. Ciągle sobie przypominam moment, w którym pierwszy raz dotarłem w książce do sentencji Gandalfa: wstawaj Tuku, bęcwale jeden! Gdzie u licha podziewa się Drzewiec?! W filmie także postarano się zachować pewien komizm tej postaci. Myślę jednak, że nieco przesadzono. Ale tylko troszeczkę. Takie akcje, jak ze studnią w Morii są po prostu bezbłędne. A przecież Pippin dokonał czynów, których pozazdrościłby mu niejeden bohater wydarzeń z końca Trzeciej Ery. Służył samemu Namiestnikowi, walczył ramię w ramię z innymi w bitwie przy Czarnej Bramie a po powrocie przewodził Powstaniu by później zostać samym Thanem.
Pippina dedykuje Brutalowi! Czasem sobie przypominam, jak potraktowałeś chorągiewkę w moim ogródku i jeszcze się do tego wspomnienia sam śmieję. Doszły mnie też słuchy o pewnych ekscesach na pewnym balkonie. No i kiedyś wyciągałem Cię z tarapatów związanych z powrotem do domu. Bądź dalej brutalem, odezwij się czasem i uważaj: Pippin się w końcu ożenił!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS