wtorek, 16 września 2008

Wańka wstańka

Wiecie, co? Poważnie zastanawiałem się nad zmianą nazwy bloga. Chyba powinien się nazywać tak, jak dzisiejszy wpis. Długo leży, potem wstaje, ale tylko po to, by znów paść. Dziś jednak, całkiem niespodziewanie stałem się (współ)właścicielem aparatu, co może znacznie wpłynąć na moją aktywność blogową. Dzisiejsze zdjęcia są więc wykonane niejako na gorąco – stąd być może nienajlepsza ich jakość. Mam nadzieję, że gdy zamieszczę na Zgiełku całą armię, zdjęcia będą już o wiele lepsze.
W wakacje jak zwykle robiłem porządek, czyli malowałem to, co zalegało w szufladzie. Tak więc na pierwszy ogień poszło pięciu rycerzy chaosu. Piątka finalna, bo wraz z nią mam już cały klocek tj. dziesięciu. Dokonałem tu dwóch konwersji: muzyka i dowódcy. Obaj potracili głowy i otrzymali nowe – muzyk dostał brodatą (Gobos, jeszcze raz dzięki!), a dowódca łysą –pochodzącą z nowej wypraski flagellantów. Łysy dostał włosy z green stuffu. Włosy jako takie wyszły nieźle, tym bardziej, że wcześniej nie miałem okazji rzeźbić czegoś podobnego. Tylko trochę dziwnie się ułożyły, bo facet miał wyglądać jak metalowiec, a wygląda tak, jak widzicie. Natomiast do muzyka nie mam żadnych zastrzeżeń, prezentuje się doskonale a brodata fizjonomia tylko dodaje mu dzikiego wyglądu. Rzućcie okiem na sztandar – wzór na nim miał w zamierzeniu płonąć, czaszki zaś miały być przez ów nienaturalny błysk oświetlone. Efekt oceńcie sami – ja uważam, że wyszło nieźle, zwłaszcza że efekt oświetlenia jakiegoś obiektu również przyszło mi malować po raz pierwszy. Zrobiłem tylko jeden błąd, na koniec potraktowałem to wszystko bardzo rozcieńczonym chestnut inkiem. Draństwo strasznie się teraz błyszczy, a tego na figurce nie lubię :-/ Skończywszy z rycerzami, zabrałem się za ogary chaosu. Do pełnego klocka, czyli dziesięciu, brakowało tylko dwóch. Prosta, acz naturalna kombinacja barw takich jak scorched brown, graveyard earth, bleached bone, dwarf flesh i codex grey dała jak zwykle zadowalający rezultat. Tymczasem od wschodu, znad suchych, bezkresnych stepów przybywa oddział, który na dniach Wam zaprezentuję...
PS: Wańka wstańka, ma to do siebie, że choćby nie wiadomo jak jej przywalić, i tak wstanie. To chyba nie tak źle, co?


0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS