piątek, 12 września 2008

Meriadok

Zaryzykuję stwierdzeniem, że Merry to mój ulubiony hobbit z Trylogii. Powodów znalazłbym kilka. Fakt, że z całego Shire najbardziej lubiłem wątek wschodniego Bucklandu, Zielonego Muru pewnie za tym przemawia. Kuzyn Brandybuck pokazał się nadto jako jeden z najbardziej obeznanych z zewnętrznym światem hobbitów, prowadził Drużynę przez Stary Las i rzadko trącił rezon w trudnych sytuacjach. O mojej sympatii decydują zapewne jego dalsze przygody i dokonania - np. podróż z Jeźdźcami Marchii czy pojedynek z Czarnoksiężnikiem. Nie bez znaczenia jest jego ogólnie znana wesołość (stąd skrócona forma imienia) oraz dyskretna opieka, jaką otaczał postrzelonego Pippina wyciągając go bezpiecznie z różnych przygód
MiSiO, Merry jest dla Ciebie. Często wyciągasz mnie ze zgiełkowych tarapatów a twoja pogoda ducha, entuzjazm i wesołość zawsze wprawiają mnie w świetne samopoczucie. Tak trzymaj!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS