czwartek, 18 września 2008

Aragorn

Aragorn II - to mówi samo za siebie. Nie jestem pewien, czy potrafię zawrzeć choć część tej postaci w kilku krótkich zdaniach. Niewątpliwie to jeden z bohaterów Drużyny, jak również schyłku Trzeciej Ery i początku Czwartej, o którym mógłbym czytać bez końca. Obieżyświat, Strażnik, Wódź i lider, podróżnik, wojownik, poeta, przyjaciel Elfów, Ludzi, Krasnoludów i Hobbitów, tropiciel, potomek Numenoru, Król, Kamień Elfów - to tylko kilka z określeń, czy pojęć, jakie można przytoczyć. Na każde trzeba by poświęcić z dobrą godzinę opowieści, albo i dłużej. Aragorn trafił do mnie od momentu, w którym ćmił fajkę w ciemnym kącie Rozbrykanego Kucyka i aż do końca opowieści (i poza nią), budził ogromne emocje.
Viggo Mortensen, który odtwarza postać Aragorna w ekranizacji Władcy Pierścieni, dość długo budził moje mieszane uczucia. Oczywiście sam wizerunek, wcale udany, to nie wszystko. Do jego kreacji przekonałem się w końcu po obejrzeniu dodatków do filmu - można z nich do pewnego stopnia wywnioskować, jaką osobą jest właśnie Viggo. W dniu, w którym ułożyłem swoje wnioski, filmowy Aragorn trafił do mnie również.
Samą figurkę malowało się paskudnie - muszę to tu stwierdzić. Nie specjalnie trafia do mnie jego wzór. Myślę, że ta dość dynamiczna poza oraz fakt, że to w końcu tylko plastikowa miniatura z tzw. podstawki powodują, iż Aragon w tej wersji jest figurką kiepską. Zasugerowałem się dodatkowo kolorystyką z broszurki GW, zamiast np. filmową. I z tego również nie jestem zadowolony. Myślę sobie po prostu, że malowanie takiej postaci wymaga wręcz królewskiego kunsztu - stąd pewnie moje rozterki na temat efektu. Pewnie dlatego też nie podszedłem do malowania na luzie i po ludzku nie wyszło. Co gorsza, kurtka się dziwnie świeci, prawie jak psu miska - a przyznam, że rzadko mi się taki efekt uboczny trafia. No cóż, następnym razem.
Aragorna dedykuję Prezesowi. Choć nie widziałem go wieki, bo wyruszył na jedną ze swoich wypraw, choć już dawno nie słyszeliśmy o nim na naszej stronie, to właśnie wg mojego uznania Aragorn powinien trafić do niego. Prezes, którego wprowadziłem kiedyś w tajniki gier bitewnych, lał mi potem bez opamiętania skórę, podnosząc wysoko poprzeczkę, zmuszając do wysiłku przy stole do gry i poza nim. Mawia się ponoć, że na świecie są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. Chciałbym dodać, że również szóstka na kości, kiedy Prezes rzuca na ward save!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS